Rzeczy materialne trzeba nam traktować w sposób użytkowy, człowieka zaś zawsze w sposób osobowy. Dziś porządek ten został niejako odwrócony. Często traktujemy dobra materialne, w sposób osobowy, człowieka zaś uprzedmiatawiamy czyniąc z niego środek do zaspokojenia własnych potrzeb i przyjemności. Na gromadzenie dóbr materialnych często poświęcamy całą naszą energię, tak mało czasu natomiast poświęcamy na budowanie relacji międzyludzkich. W ten sposób współczesny człowiek staje się coraz bardziej samotny. Nie zostaliśmy stworzeni aby być w relacji do rzeczy ale w relacji do człowieka. „cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat zyskał a na swej duszy szkodę poniósł”. Wielu uzależnia dziś swoją wartość od posiadanych pieniędzy oraz społecznego prestiżu. Człowiek staje się niewolnikiem tego, co posiada zapominając o tym, kim jest. Gromadzenie dóbr materialnych dokonuje się często kosztem osłabienia relacji osobowych. Wiele rodzin doświadcza dziś kryzysu, wiele małżeństw decyduje się na separację bądź rozwód. Kiedy w centrum staje pieniądz i pragnienie wygodnego życia, moralnie dobre życie schodzi na plan dalszy. Ważniejsze staje się by „mieć” niż „być”. Postawa pragmatyzmu, czyli patrzenia na wszystko poprzez pryzmat użyteczności prowadzi do stanu nieopanowanej nerwowości. Ponieważ raz zaspokojona potrzeba rodzi w człowieku kolejną, nie jest możliwe aby ktoś, kto nastawiony jest na branie kiedykolwiek poczuł się spokojny. Taki człowiek przechodzi od jednego doznania do drugiego. Dopóki nie zacznie dawać pozostanie wewnętrznie niespełniony i niespokojny. Odzyskać spokój to odzyskać pragnienie by być i żyć dla dobra innych bardziej niż dla własnych korzyści.