W centrum ewangelii leży troska o człowieka. Jezus nie tylko troszczył się o najbiedniejszych ale także z nimi się utożsamiał. „Cokolwiek uczyniliście tym braciom moim najmniejszym, mnieście uczynili”. Teologia wyzwolenia mówi często o tzw. ewangelicznej opcji dla ubogich. U kresu naszych dni będziemy sądzeni z wrażliwości na los najuboższych, marginalizowanych i prześladowanych, gdyż na takich właśnie Bogu szczególnie zależy. Ci, co otrzymali wiele będą musieli zdać sprawę z tego, czy wykorzystali otrzymane talenty by czynić dobro i kochać. U kresu naszych dni będziemy sądzeni z miłości. Tylko ten, kto żyje w perspektywie daru, jest gotowy do tego by dzielić się z innymi tym, co od Boga otrzymał. Aby zatem odzyskać utraconą wrażliwość na biedę drugiego człowieka trzeba nam wpierw odzyskać świadomość bycia obdarowanym. To pomaga człowiekowi w odzyskaniu pierwotnej spontaniczności i prowadzi do wolności wewnętrznej wobec tego, co posiadamy. Wiemy, iż nie jesteśmy definiowani poprzez to co posiadamy ale, że nasza wartość jest w Bogu. To nie dobra materialne, które posiadamy stanowią o naszej wartości ale to kim jesteśmy w Bogu i dla Boga. Świadomość bycia obdarowanym pozwala nam także oderwać się od egoistycznej koncentracji na sobie, nieopanowanej nerwowości oraz lęku o siebie.  Człowiek lęka się o siebie zawsze ilekroć jest on niewolniczo skoncentrowany na sobie i na własnych potrzebach. Im bardziej się od siebie uwalniamy tym bardziej zaczynamy dostrzegać, że „życie więcej znaczy niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie”. Taka postawa prowadzi ostatecznie do postawy wdzięczności, ta zaś do postawy służby Bogu i drugiemu człowiekowi. Służyć mogą tylko ludzie wdzięczni, którzy wiedzą że otrzymali wszystko. Życie w perspektywie daru rodzi w sercu pragnienie by stawać się darem.