Z pewnością wielu z nas czytało książkę lub widziało filmową wersję „Opowieści z Narnii” C. Levisa „Lew, czarownica i stara szafa”. Jeden z momentów urzekł mnie szczególnie. Kiedy dzieci pojawiają się w Narnii, zwierzęta, które stoją po stronie lwa Aslana zwracają się do każdego z nich: „Wasza Wysokość”. Dzieci są królami, chociaż jeszcze nie było koronacji Dopiero po wygranej bitwie z wojskiem czarownicy lew Aslan koronuje Łucję, Edmunda, Piotra i Zuzannę na królów. 

Jezus staje dzisiaj przed sędzią, namiestnikiem ówczesnego władcy Cezara. Do końca próbuje przekonać Piłata, że w całej tej sprawie nie chodzi o żadną politykę. Jak wówczas tak i dzisiaj król często kojarzy się z polityką. Władza, armia, rozkazy, poddani, podatki. I pomimo natarczywości Piłata Jezus nie przyznaje wprost, że jest królem, bo nie o takie panowanie mu chodzi. Nie wiadomo, dlaczego po polsku przetłumaczono: „Tak, ja jestem królem”. W oryginalnym tekście Jezus odpowiada Piłatowi: „Ty mówisz, że jestem królem”. Królestwo Jezusa to nie obszar władzy, dlatego wymyka się naszym kategoriom. Jezus mówi bardziej o królestwie niż o byciu królem. On jest panowaniem Boga w świecie.

W wizji nieba w Apokalipsie na tronie siedzi Bóg Ojciec, a wokół niego stoją 24 trony Starców, czyli dwanaście pokoleń Izraela i dwunastu Apostołów, co symbolizuje wszystkich wybranych. I do każdego wierzącego Bóg mówi: „Zwycięzcy dam zasiąść ze Mną na moim tronie” (Ap 3, 21). Czy to nie dziwny król, który chce się dzielić z człowiekiem swoją władzą? Nie jest o nią zazdrosny, nie musi o nią zabiegać, bo sam jest jej źródłem. Bóg włącza nas w swoje sprawy. Dopuszcza ludzi tak blisko siebie. W ten sposób postępuje z kimś, komu się ufa, na kogo się liczy, kogo się zna.

W innej książce C. Levisa stary diabeł pisze do młodego: „Nieprzyjaciel naprawdę chce zapełnić wszechświat mnóstwem małych wstrętnych kopii samego Siebie – stworzeń, których życie, w miniaturowej skali, będzie jakościowo podobne do Jego. My chcemy chłonąć. On chce rozdawać. W nas jest pustka i chcielibyśmy ją zapełnić: On jest pełny i przelewa się”.

Władza Boga nie polega na zagarnianiu i dominacji, lecz na dawaniu siebie z nadmiaru.

Syn Boży zrzekł się politycznej władzy, dowodzenia wojskiem i narodem, bo ta władza zawsze jest czasowa i ograniczona. „Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się”. Biliby się, ponieważ jestem niewinny. Albo biliby się, ponieważ władcy na tym świecie zwykli w ten sposób rozstrzygać sporne sprawy: mieczem, przemocą, okupacją. Ja nie odwołuję się do przemocy, bo ona niczego nie rozwiązuje.

W czym więc, zdaniem Jezusa, przejawia się Jego prawdziwe królowanie? Królować oznacza dawać świadectwo prawdzie. Prawda w Biblii to nie jest jakaś teoretyczna abstrakcja, lecz najpierw wierność Boga względem swego ludu. Jezus mówi więc: „Przyszedłem zaświadczyć słowem i czynem, że Bóg jest wierny, solidarny, że nie odwraca się od was plecami. Przyszedłem zaświadczyć, że nawet jeśli zostanę przez Was przybity do krzyża, to nie będę z niego ciskał gromów, nie zniszczę Was, pozostanę wierny swojemu słowu, że ukochałem was miłością odwieczną.

Jestem Lwem Judy i Barankiem. Jestem potęgą i słabością zarazem. Moją wszechmoc, moją królewskość okazuję przez to, że potrafię zatrzymać na sobie przemoc i ją przemienić. Panuję nad złem, ale jednocześnie nie jestem tyranem i dyktatorem. Nie mogę i nie chcę was do niczego przymusić. Nawet jeśli mnie zdepczecie, to ja nie mogę zaprzeczyć, że mi na was zależy. Moim ostatnim apelem do was pozostaje milczenie i śmierć. Jestem większy od Was, bo wiem, dlaczego źle wybieracie. Często nie jesteście świadomi tego, co robicie. Prawda to także słowo Ojca, które odsłaniam wam jako człowiek, abyście się mnie nie bali. Przyszedłem was oświecić, abyście nie błąkali się w ciemnościach, lecz żyli w świetle. Przyszedłem uczynić was królami – synami i córkami Boga. Przyszedłem włożyć wam koronę na głowę, bo istotnie jesteście wielcy. 

Dobrze się składa, że właśnie dzisiaj rozpoczynamy XIII Dni Xaverianum. Wspólne świętowanie ku czci św. Franciszka Ksawerego nie tylko w kościele, ale także poza nim. Bo tylko człowiek – ta „kopia Boga” potrafi świętować. Świętowanie pozwala nam wyrwać się z kołowrotu codziennych zajęć, zdystansować się wobec siebie i zewnętrznej rzeczywistości. Świętowanie uczy nas wdzięczności i postrzegania życia jako daru. Świętuję czyli także spędzam czas z innymi. Nie jestem tylko dla siebie, dla jakichś rzeczy, dla studiów czy pracy. Jestem też dla innych. Moja obecność jest darem. Kiedy w niedzielę przychodzę do kościoła to także dlatego, że dla Boga i stojących obok jestem darem. W świecie, gdzie człowiek bywa traktowany jak cząstka masy, klient, funkcjonariusz, pracownik za 4 zł na godzinę, usłyszeć, że sama obecność może być darem, wydaje się niedorzecznością. Bóg cieszy się z mojego przyjścia tutaj.

Dla zmarłych prosimy o wieczny odpoczynek, czyli o to, żeby mogli zostać przytuleni przez Boga Ojca, wzięci na Jego ręce, aby znaleźli w Nim ukojenie. To samo dotyczy żywych. Znaleźć odpoczynek, to pozbywać się złudzenia, że cały świat leży na mojej głowie. Świętować to bawić się, śpiewać, ucztować, słuchać, rozmawiać, modlić się, cieszyć się, by odnowić siły, by poczuć, że na naszej głowie nie leży świat, lecz niewidzialna korona, a my jesteśmy królami, a nie tylko tym, czym chce nas widzieć dzisiejszy świat.

Dlatego bardzo serdecznie zapraszam wszystkich studentów i parafian w tym tygodniu do wspólnego świętowania w Xaverianum. Chcemy w ten sposób dziękować Bogu za duszpasterstwo, za codzienne dary, które otrzymujemy, za siebie nawzajem. Wiem, że macie nieraz dużo zajęć. I właśnie dlatego, tym bardziej warto się trochę od nich oderwać. Pamiętajcie, sama obecność jest darem. Dlatego każdy będzie u nas mile widziany. Zapraszam.