Rzadko uswiadamiamy sobie, jak wielkim darem jest dar wzroku. Podobnie jak z powietrzem, którym oddychamy; nie widzimy go, a jednak jest ono tak bardzo konieczne do naszego życia, że dopiero wtedy, kiedy nam go brakuje dociera do nas prawda o tym, że powietrze istnieje i jest nam potrzebne by podtrzymywac nasze procesy biologiczne.

Podobnie jest ze wzrokiem. Dopiero w ciemności uświadamiamy sobie jak wielkim dobrem jest dar widzenia i jak mizernym bylo by nasze zycie, gdybyśmy tego daru zostali pozbawieni. W dzisiejszej ewangelii mamy ukazanego człowieka, który urodził się niewidomym. Nie mógł on widzieć świata w którym żył, ludzi których kochał, nie mógł cieszyć się błękitem nieba oraz pięknem przyrody. Żyjąc w ciemności, nie mógł doświadczać piękna, którym był otoczony. Możemy próbować wczuć sie w jego sytuację ale i tak nie bedziemy w stanie uswiadomic sobie jak to jest nie moc widzieć.

Jezus przywraca wzrok niewidomemu. Zobaczmy jak to czni. Splunął na ziemię i uczynił błoto. Nastepnie pomazał nim oczy niewidomego i kazał mu sie obmyć w sadzawce Siloe. Ten gest ma głębokie znaczenie duchowe. Przywołuje on na myśl opis stworzenia z ksiegi rodzaju, kiedy to Bóg uczyniwszy człowieka z prochu ziemi tchnął w niego tchnienie zycia w skutek czego stał sie człowiek istotą żywą. Dziś Jezus czyni coś bardzo podobnego niewidomemu. Poprzez ten gest, Pa jakby stwarzał go na nowo. Ten czlowiek był niewidomy od urodzenia. Jezus nie tyle zatem przywraca mu wzrok, co stwarza w nim zdolność widzenia. Kiedy niewidomy zaczyna widzieć to tak, jakby zaczał na nowo zyć, jakby znowu został stworzony.

W tym cudzie przywrocenia wzroku, uczestniczy nie tylko sam Jezus ale takze niewidomy. On też ma cos uczynić. Ma obmyć się w sadzawce. Jan pokazuje nam, ze w naszym zyciu wiary trzeba nam atywnie uczestniczyc, ze Bóg niczego za nas nie zrobi i nie załatwi. W naszym życiu wiary nie tyle chodzi o pracę Boga co o naszą współpracę z Nim. Z naszej strony musimy odpowiedziec na dar uzdrowienia, przyjac go i uczynic go miejscem spotkania z Bogiem. To jest właśnie to, co czyni niewidomy. Obmywa sie w sadzawce ale w głebi duszy nie ma wątpliwosci, ze to nie samo obmycie uczyniło go widzącym ale osoba Jezusa. Nie ma wątpliwosci, ze dar widzenia jest darem Jezusa; daje tez o tym swiadectwo wobec faryzeuszów.

Ta ewangelia ukazuje nam zamieszanie, jakie powoduje uzdrowienie niewidomego. Ci, którzy wcześniej widywali go żebrzącego, zaczynają spierać sie o to, czy to rzeczywiscie on. Faryzeusze zaczynają sie nim interesować. Ten człowiek nagle staje w centrum uwagi. Wcześniej nikt sie nim nie interesował, nikt go nie zauważał; teraz jego obecność porusza umysły, zmusza do refleksji i zadawania sobie pytan. Ludzie z jego otoczenia musza zająć postawę wobec cudu uzdrowienia, którego są świadkami. Jedni rozpoznaja w nim niewidomego, inni nie. Faryzeusze zaczynaja dochodzenie. Najpierw negują to, że ten człowiek był niewidomy od urodzenia ale gdy to nie diała wzywają jego rodziców na przesłuchanie. Ostatecznie nie wiedząc co zrobić, uderzaja w samego Jezusa, zarzucając mu działanie w Szabat. Czlowiek, ktory łamie szabat jest grzesznikiem, nie moze zatem pochodzić od Boga i nie może czynić dobra. Niewidomy odpowiada na ten zarzut wskazujac na moc prawdy. „ Nie wiem, czy ten człowiek jest grzesznikiem, wiem jedno byłem niewidomy a teraz widze”.

Faryzeusze nie chca widzieć i to oni w tej historii pozostają niewidomymi. Ślepota fizyczna jest niczym w porownaniu ze ślepota duchową. Ci, ktorzy nie widzą nie czynią przez to nikomu żadnej krzywdy. Krzywda im sie dzieje a nie innym. Ślepi duchowo natomiast nie tylko czynią krzywdę sobie ale czynią ją także swoim bliźnim. Ślepota duchowa leży u zrodel fanatyzmu i fundamentalizmu religijnego. Człowiek ślepy duchowo jest zamknięty na prawdę, skoncentrowany na sobie oraz wewnetrznie zniewolony przez lęk o siebie. Lękajac sie o siebie, w innych widzi źrodlo zagrożenia. Faryzeusze widzą zagrożenie w osobie Jezusa. Boją się podjąć dialog z nim, tylko za jego plecami obmyślają plan jego aresztowania. Nie przemawia do nich oczywistość dobra, które Jezus czyni, nie dotyka ich swiadectwo uzdrowionych. Zaślepienie duchowe prowadzi ich w konsekwencji do osadzenia i skazania na smierć niewinnej osoby. Jezus umiera jako ofiara zaślepienia swego ludu. „Przyszedł do swoich, a swoi go nbie przyjęli”, czytamy w Prologu ewangelii Janowej.

Zaślepienie duchowe jest rodzajem zawoluowanej pychy. Trudno jest czlowieka wyrwać z tego stanu. Najgorsze jest to, ze taki czlowiek jest przekonany, iz nie potrzebuje uzdrowienia, ze z nim wszystko jest w porządku. Życie dostarcza wielu przykladow ślepoty duchowej. Ostatnio opublikowana zostala w mediach wiadomość o dokonywanych w Stanach Zjednoczonych zabiegach usuwania ciaży przez kobiety, ktore nie chcą zaakceptować płci dzieca. Dzięki określonym testom, kobieta może sprawdzić jaka będzie płeć dziecka. Taki test kosztuje 300 dolarow. Problem w tym, ze nie daje on 100% pewnosci w okresleniu płci dziecka. Niektore kobiety, rodzac dzieci, ktorych nie chca, oskarzaja firmę produkującą testy za swoje nieszczescie. Zaślepienie duchowe części opinii publicznej polega na tym, ze walcząc o prawo kobiety do nabycia pewnych testów, zupełnie pomija wartość życia ludzkiego.

Zaślepienie duchowe bylo konsekwencją dwóch wielkich totalitaryzmów 20 wieku. Hitler wymordował miliony w imię realizowanej przez siebie idei o tzw. nadczłowieku. Wszystkie dyktatury zamykają oczy na wartość życia ludzkiego, traktują człowieka instrumentalnie, stawiają szabat ponad wartoscią życia, wolność ponad prawdą i dobrem.

Wielki post jest czasem danym nad po to min. abyśmy podjęli walkę z nasz ślepotą duchową. Czynimy to poprzez modlitwę, wzmożone wysilki pracy nad sobą, zdrową ascezę i jałmużnę. Praktyki te mają na celu wyrwanie nas z koncentracji na sobie, szukania własnych korzyści i przyjemności na rzecz szukania tego co prawdziwie sluży naszemu dobru.

Niewidomy, który otrzymuje zdolność widzenia staje się uczniem Chrystusa. Przypomina nam o tym, że wzrok nie tylko jest po to aby patrzeć ale po to aby widzieć, dostrzegać obecność Boga w naszym życiu i odpowiadać na tą obecność z wiarą. Uświadamia nam też, iż bycie uczniem Jezusa oznacza podzielenie losu mistrza. W ewangelii, uzdrowiony zostaje odrzucony przez starszyznę i wykluczony z synagogi. Odzyskanie zdolności widzenia pociąga za sobą poważne konsekwencje w naszym życiu. Może narazić nas na niezrozumienie, pogardę i odrzucenie przez ludzi, często nawet przez naszych bliskich. Krzyż jest konsekwencją widzenia prawdy. Do nas należy wybór, czy chcemy pozostać w ciemności czy cieszyć się światłem.

Prośmy aby Pan przywrócił nam dar wewnętrznego widzenia tego, co dobre, prawdziwe i piekne. Prosmy o to, abyśmy jak niewidomy z dzisiejszej ewangelii, mogli stać sie Jego uczniami, dając świadectwo o dobroci Boga, której doświadczamy.