Michaił Bukarin, komunistyczny apologeta, autor wielu książek na temat ekonomii, zresztą czytanych do dzisiaj udał się kiedyś w podróż z Moskwy do Kijowa aby przekonać wszystkich o tym, że chrześcijaństwo to wymysł, bajka, w którą inteligentny człowiek nie może wierzyć. Po wielogodzinnym wywodzie zapytał „czy są jakieś pytania”? Z tłumu podszedł starszy człowiek i krzyknął „Chrystus zmartwychwstał” cały tłum jednym głosem zawołał „prawdziwie zmartwychwstał”. Bukarin odszedł w ciszy przerażony wiarą tych ludzi.

Nas także gromadzi dzisiaj wiara w Chrystusa zmartwychwstałego. Ponieważ Chrystus zmartwychwstał dlatego tu jesteśmy. Wyznajemy dziś największy cud jaki dokonał się w historii istnienia świata. Ten cud leży u źródeł wiary chrześcijańskiej.

Wiara w zmartwychwstanie jest fundamentem naszej wiary chrześcijańskiej

„Gdyby Chrystus nie zmartwychwstał – mówi św. Paweł w liście do koryntian – daremna byłaby nasze wiara”. Bez zmartwychwstania Chrystus być może pozostał by w pamięci jako dobry człowiek, nauczyciel, filozof, którego spotkał tragiczny los; ale na pewno nie jako Kyrios, pan i zbawiciel świata. Dzisiejsza liturgia Zmartwychwstania Pańskiego, która jest już liturgią niedzielną bogata jest w symbole. Nie powinno nas dziwić że jest to także najdłuższa liturgia w roku. Jest najdłuższa bo najdroższa i najważniejsza  dla nas. Po ślubie wesele trwa całą noc i nikogo to nie męczy,  a po nim są jeszcze poprawiny. W niektórych kulturach wesele trwa cały tydzień. Dla chrześcijan liturgia zmartwychwstania jest absolutnym centrum, to liturgia wszystkich liturgii. Rozpoczęliśmy od liturgii światła. Światło jest symbolem Chrystusa. Zapalony paschał został uroczyście w procesji wniesiony do kościoła. Ma to głębokie znaczenie duchowe. Światło Chrystusa zostało wniesione do wspólnoty kościoła i w niej pozostaje. Zmartwychwstały Pan, który jest światłością świata jest pośród nas. Ogrzewa nas, rozprasza nasze ciemności, daje poczucie bezpieczeństwa. Tego światła już nikt ani nic nie zdoła ugasić. Ono płonie. Nam trzeba tylko wyciągnąć rękę by wnieść trochę tego światła w swoje serce i nim się ucieszyć. Bardzo ważnym symbolem jest przekazanie tego światła dalej. To jest istota wiary w Chrystusa, ona musi być przekazywana. Nie można jej zatrzymać dla siebie. Kobiety u grobu słyszą słowa zmartwychwstałego, idźcie i powiedzcie… przekażcie to światło dalej. Do Marii Magdaleny Pan powie wprost, nie zatrzymuj mnie ale idź i dziel się mną z innymi.

Kolejną liturgią dzisiejszej nocy jest liturgia Słowa. Zauważmy że po wniesieniu Światła Chrystusa i wysłuchaniu orędzia wielkanocnego gasimy nasze świece i zaczynamy słuchać Słowa, które Bóg dzisiaj niezwykle obficie do nas kieruje. Nasz wzrok zostaje zatem przeniesiony z fizycznie obecnego płomienia na światło słowa Bożego, które jak mówi psalmista jest „lampą dla naszych stóp i światłem na naszej ścieżce” (Ps. 119).  Słowo Boga jest światłem dla nas, rozświetla mroki naszych serc, krzepi ducha, umacnia wiarę, utwierdza w nas wewnętrznego człowieka.

Za chwilę będziemy świadkami kolejnej liturgii, liturgii Chrzcielnej podczas której potężnym symbolem odrodzenia i życia jest woda. Na początku stworzenia Duch Boży unosił się nad wodami, On je uświęcił i nadał wodzie znaczenie uświęcania. Woda uświęcona w sakramencie chrztu ma wymiar sakramentalny. Jest widzialnym obrazem rzeczywistości niewidzialnej. Symbolizuje życie, daje życie, obmywa a więc wskazuje na Boga, który sam jest życiem, dawcą życia i tym, który obmywa i uświęca.

Szczytem będzie liturgia Eucharystyczna na którą wskazują wszystkie symbole. W niej tj. w Chrystusie uobecniają się wszystkie symbole, światło, woda, słowo. One wszystkie miały nas do Chrystusa prowadzić, symbolizować Chrystusa, który w eucharystii staje przed nami w całej prawdzie, dając nam siebie, jednocząc się z nami w komunii. Wszystkie symbole liturgiczne prowadzą do Chrystusa, tak jak całe słowo objawione o Nim mówi; cały Satry testament, prorocy psalmy wskazują na osobę Pana w którym jest życie i ostateczne spełnienie najgłębszych tęsknot człowieka.

Zmartwychwstanie Chrystusa jest gwarantem naszego zmartwychwstania

To jest drugi istotny aspekt tej liturgii, który próbujemy sobie uświadomić. Ewangelista Mateusz w niezwykle dramatyczny sposób opisze scenę zmartwychwstania. Trzęsienie ziemi, pękanie skał, otwieranie grobów tj. potężna symbolika zmartwychwstania. Zmartwychwstały Pan wydobywa nas z grobów naszej rozpaczy, grzechu, rezygnacji. Życie pogrzebane w ziemi, jak ziarnko zasiane pośród skał, rozrasta się i rozsadza skałę.  Nic ani nikt nie jest w stanie powstrzymać życia; ono się rodzi, ono zmartwychwstaje i triumfuje. Wiele scen ewangelicznych jest antycypacją zmartwychwstania. W scenie wskrzeszenia młodzieńca z Nain, córki Jaira, oraz Łazarza Pan chce nas zapewnić, że jesteśmy stworzeni do życia, nie do śmierci. „Ja jestem Zmartwychwstaniem i życiem, kto we mnie wierzy nie umrze na wieki”. To są słowa Boga skierowane dziś do nas, słowa prawdziwe, godne zaufania. Nasze życie jest przygotowaniem do nowego życia, które nas czeka ze Zmartwychwstałym.

Zmartwychwstanie Pana daje nam odwagę i nadzieję w świecie pełnym cierpienia i łez

Oto kolejne ważne przesłanie tej nocy.  Nie tak dawno byliśmy świadkami okropnego trzęsienia ziemi we Włoszech. Setki ludzi zginęło, miasto w dużej części zniszczone, życie wielu ludzi legło w gruzach. Wczoraj rozmawiałem z moją mamą, która przebywa w tym czasie we Włoszech. Mówiła mi o tym jak bardzo jest zdruzgotana tragedią tylu ludzi ale jednocześnie dodała „nie wiem dlaczego ale odczuwam w sobie ogromne pragnienie by modlić się za tych ludzi, by przynajmniej w ten sposób przyjść im z pomocą”. W tym bolesnym doświadczeniu wielu, już obserwujemy zapowiedź zmartwychwstania. Tragedia, która dotknęła mieszkańców L’Aquilla otwiera serca ludzi na całym świecie do ofiary i włączenia się w dzieło odbudowy. Śmierć kilkuset przyczyniła się do narodzin człowieka w sercu tysięcy a może nawet milionów na świecie. Cierpienie kilku obudziło człowieczeństwo wielu. To jest moc zmartwychwstania, która działa w świecie. Zmartwychwstanie nie jest tylko faktem historycznym, które kiedyś się wydarzyło i przeszło do historii. Nie. Ono ciągle się dokonuje. Zawsze ilekroć budzi się w nas chęć skończenia z grzechem, zerwania z nałogami, chęć przebaczenia czy pomocy bliźnim działa w nas moc Chrystusowego Zmartwychwstania. Zmartwychwstały Pan działa w wymiarze kościoła, świata i kosmosu. To zmartwychwstanie miało znaczenia kosmiczne. Zapowiada wyzwolenie całego stworzenia, które aż dotąd wzdycha i jęczy w bólach rodzenia oczekując objawienia się synów Bożych (Rz8:19-22).

Żaden z założycieli wielkich religii nie ma pustego grobu. Ten pusty grób woła o wiarę. Nam tak dziś trudno uwierzyć w zmartwychwstanie. Im bardziej jesteśmy zamknięci w teraźniejszości, im bardziej przywiązani do ziemi tym trudniej nam pojąć, że Pana już nie ma w grobie, zmartwychwstał. Dzisiejsza cywilizacja, którą Jan Paweł II nazwał cywilizacją śmierci desperacko próbuje wyeliminować wszelkie oznaki cierpienia ze świata,  przy czym jedynym dla niej sposobem pozbycia się cierpienia jest pozbycie się cierpiących. Jeśli ze świata usunie się zmartwychwstanie cierpienie staje się nie do zniesienia. W Szwajcarii istnieje nawet specjalna organizacja o przewrotnej nazwie „dignitas”, której zadaniem jest zalegalizowanie powszechnego dostępu do eutanazji i różnych form samobójstwa.

Chorzy,  dotknięci  rozmaitymi chorobami nieubłaganie przypominają światu o śmierci i przemijaniu.  Są niewygodni dla cywilizacji konsumpcyjnej; nie mają już sił i pieniędzy by konsumować, a zatem nikomu nie są potrzebni;  przez swoją obecność mogą być tylko wyrzutem sumienia dla sytych tego świata.

Zmartwychwstały Pan odrywa nas od ziemi, bo nie ziemia jest naszym przeznaczeniem ale niebo. Trudno to było zrozumieć także pierwszej wspólnocie kościoła. Apostołowie wciąż byli zamknięci w wieczerniku z lęku przed Żydami, kobiety ze strachu uciekły od grobu i zamiast przekazać wieść o zmartwychwstaniu zamknęły się w sobie.  To Pan sam przejmuje inicjatywę by dotrzeć z radosną nowiną o życiu do serc apostołów. Przychodzi pomimo drzwi zamkniętych, objawia się im umacniając ich słabą wiarę. Cierpliwie pracuje z nimi wyjaśniając im pisma, aż wreszcie mogą oni wyjść na ulicę i głosić zmartwychwstałego światu.

Przez 40 dni wielkiego postu przygotowywaliśmy się do tego wydarzenia. Całą dynamikę wielkiego postu można by streścić w trzech słowach: czuwać, przyjąć, przekazać. Myślę, że w tym wyraża się także cała istota bycia uczniem Chrystusa. Czuwać, przyjąć, przekazać. Jest taka piękna tradycja kościoła wschodniego, wspomniana już na początku tej homilii, w której w niedzielę zmartwychwstania chrześcijanie pozdrawiali siebie nawzajem słowami „Chrystus zmartwychwstał” i odpowiadali „prawdziwie zmartwychwstał”. Wychodząc dziś z kościoła miejmy odwagę pozdrowić się nawzajem słowami „Chrystus zmartwychwstał”. Jeśli czuwaliśmy i przyjęliśmy radosną nowinę o zmartwychwstaniu to miejmy także odwagę ją przekazać i do niej się przyznać. Chrystus zmartwychwstał, prawdziwie zmartwychwstał. Amen.