Dziś uroczystość Trójcy Świętej, tajemnica tajemnic a jednocześnie serce naszej wiary w Boga osobowego. Tajemnicy nie da się zdefiniować; intelektualnie zamkąć w ludzkich ramach rozumienia. Tajemnicę można próbować opisać, na tyle na ile sama Tajemnica na to pozwoli, dzięki alegoriom i symbolom. Św. Cyryl próbował przybliżyć rozumienie Trójcy, używając porównania do słońca. Słońcem jest Ojciec, promieniami Jezus, ciepłem zaś Duch św. Bóg w którego wierzą chrześcijanie istniał od zawsze a to że stworzył człowieka  jest wyrazem jego pragnienia by wszyscy mogli uczestniczyć w Jego szczęściu. Doskonale szczęśliwy Bóg, który nie potrzebował człowieka, stworzył nas by się z nami swoim szczęściem podzielić. Nie musiał tego robić. Uczynił nas bo chciał. Doskonale wolny akt stórczy Boga trójjedynego dokonany dla człowieka! Rozmawiałem dziś z muzułmanką, która chce przyjąć chrześcijaństwo. To co ją najbardziej ucieszyło, jeśli chodzi o Boga chrześcian, to że nie jest to Bóg samotny. Bóg, który jest wspolnotą miłości i wymiany darów jest w ciągłej relacji ze światem, który stworzył. Dlatego potrzebujemy siebie na wzajem że nasz Stwórca jest wspólnotą. Myślę że gdybyśmy tak na prawdę zrozumieli że Bóg jest Trójcą osób to zmieniło by to całe nasze życie; nasze życie rodzinne, relacje wzajemne, nasze zaangażowanie w życie wspólnoty kościoła. Może wtedy nasz udział w niedzielnych eucharystiach przestał by przypominac teatr, gdzie wszyscy siedzą i słuchają zamiast uczestniczyć całym duchem i ciałem w tajemnicy miłości uobecnianej na ołtarzach świata?