Przyjeżdżając do Częstochowy, gdzie zawsze Matka Jasnogórska na mnie czeka z otwartymi ramionami troszkę obawiałam się spotkania z Bogiem, milczenia, ciszy oraz jak potoczy się moja rozmowa z kierownikiem duchowym- kogo będę miała? Jezuitę czy Siostrę zakonną? To były tylko zagadkowe pytania na które nie potrafiłam odpowiedzieć. Ale z drugiej strony bardzo tęskniłam i pragnęłam, aby przeżyć ten czas. Czas z Bogiem w Domu Rekolekcyjnym u Ojców Jezuitów. 

Te pięciodniowe milczenia, które wydawały się takie długie, a tak naprawdę bardzo szybko minęły dały mi możliwość usłyszenia głosu Boga szczególnie w czasie godzinnej medytacji. Cieszyłam się ogromnie z Jego obecności. To była najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć rezygnując z wakacji z rodziną lub przyjaciółmi.

Pierwszy dzień był jeszcze dniem organizacyjnym gdzie mogłam odnaleźć się w nowym miejscu, poznać miłych ludzi oraz odwiedzić i powierzyć wszystkie troski Pani Jasnogórskiej. Również mogłam poznać piękny park otaczając się piękną przyrodą, który znajdował się tuż przy domu rekolekcyjnym.

Fundament był czasem spotkania z kochającym Ojcem i odpoczynku u stóp Jezusa doświadczając Prawdy o samej sobie od której zazwyczaj uciekałam. Ciężko było mi przyjąć to czego nie chciałam. Ale dobry Pan daje mi prezenty z którego warto korzystać. Były momenty, gdy chciałam już po 45 min odejść od modlitwy, ale nie wiem jak to się stało, że to dobry Bóg przedłużył mi tą medytację o ok. 25min. W Jego ramionach odczulam wielką miłość, bezpieczeństwo.

Zamykając usta mogłam otworzyć  serce, gdzie pozwoliłam Panu działać. W czasie tego owocnego czasu oddałam Mu swój ster życia. Troszkę miałam trudności wstać jak to poranny ptaszek- ale siłę czerpałam z tego, że Bóg na mnie czeka  więc wyszłam Mu na spotkanie.

Okazało się, że te rekolekcje nie sprawiły mi tyle trudności jak wcześniej myślałam. Pomimo iż plan dnia miałam od rana do wieczora zaplanowany to nie odczułam, że mnie to tak bardzo męczy lub jest monotonny. Natomiast co do kierownika duchowego to pomógł mi na tyle, ile to ja pozwoliłam. Ojciec Dyrektor wiedział kogo mi powierzyć i z tego bardzo mu dziękuję. Zawsze po rozmowie wychodziłam zadowolona, gdzie odczułam że kamień z serca  spadł. Ale najwięcej w moim sercu działał Bóg, którego trzymałam Go mocno.

Fundament to po prostu  głębokie i osobiste doświadczenie, które zostanie w moim sercu i będzie ono owocować. Czułam wielki wysiłek, ale myślę że to dobrze, ponieważ:
Wysiłek= dobrze odprawione rekolekcje, a czas nie zmarnowany 🙂

Najzabawniejszy był czas przy posiłkach, gdzie każdy miał trudności zamilczeć, gdyż każdy potrzebował pomocy, aby daną rzecz mu podać. Więc pozostał nam kontakt wzrokowy lub za pomocą gestów. Wsłuchując się w melodię która była puszczana w czasie spożywania posiłków mogłam powracać do czasu medytacji gdzie miałam pewność, że nikt mi w tej refleksji nie przeszkodzi.

Wszystko mogłam oddać na Chwałę Bożą trwając wiernie i radośnie w dziele Pana.  W wolnym czasie miałam okazję pospacerować po pięknym parku i zasmakować to co Bóg dla mnie stworzył i jak ulepił mnie z gliny. Podziwiając słońce, niebo, drzewa, rośliny oraz piękne rybki pływające w wodzie- to wszystko to dar od Boga.Gdy nastał czas zakończenia milczenia w każdym człowieku widziałam piękny uśmiech mając potrzebę podzielenia się swoimi przeżyciami. A na obiedzie który był ostatnim wspólnym posiłkiem była rozmowa kto i o której ma pociąg lub autobus do domu.Po prostu był to piękny czas, gdzie będę starała się pielęgnować owoce z pobytu rekolekcji ignacjańskich i wracała do momentów tych spotkań jakie mogłam doświadczyć. Opuszczając Częstochowę wróciłam do domu z pięknym skarbem różnych wartości które w tej ciszy mogłam otrzymać tylko od Niego, a teraz rosną w moim sercu. Jest to najlepsza forma rekolekcji dzięki której mogłam znaleźć skuteczną pomoc w spotkaniu z Nim i również sobą samą.Zachęcam was w  wejście w takie rekolekcje wielkodusznie i z ufnością. Nie bójmy się Miłości, a doświadczajmy ją bo jest drogocennym darem od Boga. A ja krocząc dalej przez życie postanowiłam na przyszłe wakacje wejść w kolejny etap tym razem na 8-dniowym spotkaniu z Bogiem. Więc już teraz proszę was o modlitwę, abym wytrwała w tym wszystkim i dojrzewała.

Wielkim Darem jest Towarzystwo Jezusowe- Dobrze, że istnieją 🙂