8 listopada

Charakterystyczn─ů cech─ů czas├│w wsp├│┼éczesnych jest zanik bezinteresowno┼Ťci. Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc na ┼Ťwiecie pod wzgl─Ödem ilo┼Ťci os├│b zaanga┼╝owanych w wolontariat. Prze┼Ťcigaj─ů nas nawet niekt├│re kraje Afryka┼äskie. Wsp├│┼éczesna kultura zorientowana na osi─ůgni─Öcie sukcesu za wszelk─ů cen─Ö, deprecjonuje jakiekolwiek pr├│by bezinteresownego dzia┼éania. Dzisiaj coraz trudniej jest nam by─ç bezinteresownymi. Szukamy znaczenia i spo┼éecznego presti┼╝u zapominaj─ůc o tym, i┼╝ wi─Öcej rado┼Ťci jest w dawaniu ni┼╝ braniu. Coraz cz─Ö┼Ťciej kieruje nami wyrafinowany pragmatyzm a szczere pragnienie pomocy potrzebuj─ůcym wyparte zostaje przez szukanie w┼éasnej korzy┼Ťci. Nie dawno rozmawia┼éem z m┼éodym cz┼éowiekiem, kt├│ry pytaj─ůc o mo┼╝liwo┼Ť─ç wolontariatu rozpocz─ů┼é od pytania czy i kiedy otrzyma stosowne za┼Ťwiadczenie, by m├│c je za┼é─ůczy─ç do CV w podaniu o prac─Ö. W dobie medialnej propagandy sukcesu i spo┼éecznego znaczenia tracimy siebie i to co w nas najbardziej ludzkie. Stajemy si─Ö zm─Öczeni i podejrzliwi wobec wszelkich form bezinteresowno┼Ťci. Dzia┼éania prawdziwie bezinteresowne p┼éyn─ů z serca cz┼éowieka i s─ů wyrazem szczerej troski o dobro innych. Bezinteresowno┼Ť─ç ┼é─ůczy si─Ö ┼Ťci┼Ťle z mi┼éo┼Ťci─ů i pokor─ů; nie stawia nikogo na ┼Ťwieczniku, nie gwarantuje spo┼éecznego rozg┼éosu i popularno┼Ťci. Ewangeliczna wdowa, w przeciwie┼ästwie do nad─Ötych pozorem hojno┼Ťci faryzeusz├│w, wrzuca sw├│j grosz do skarbony z potrzeby serca; cicho oddaje wszystko co ma na ja┼ému┼╝n─Ö. Cho─ç po ludzku jest to nie wiele, dla Jezusa jest to wszystko. Podczas gdy cz┼éowiek patrzy na r─Öce, B├│g patrzy na serce. Wielko┼Ť─ç daru mierzy si─Ö wielko┼Ťci─ů serca.

9 listopada

Bardzo ludzkie oblicze okazuje dzi┼Ť Jezus w Ewangelii, kiedy to przep─Ödza ze ┼Ťwi─ůtyni wszystkich, kt├│rzy uczynili z domu Boga targowisko. Dla wielu takie zachowanie jest obraz─ů dobrego smaku i politycznej poprawno┼Ťci. Bo przecie┼╝ tak nie wypada, tak si─Ö nie godzi post─Öpowa─ç komu┼Ť, kto uznany zostaje za syna Bo┼╝ego. Tymczasem w┼éa┼Ťnie w tej reakcji ods┼éania si─Ö prawdziwie ludzkie oblicze Jezusa. Staje On w obronie tego co Bo┼╝e i ┼Ťwi─Öte i wcale nie boi si─Ö ludzkich ocen i opinii. ┬áW Jego postawie nie ma cienia hipokryzji. W┼éa┼Ťnie dlatego nie mia┼é on nigdy poczucia winy, gdy┼╝ by┼é jednoznaczny w swoich przekonaniach i dzia┼éaniu. Poczucie winy rodzi si─Ö nie tyle z grzeszno┼Ťci co z niejednoznaczno┼Ťci postaw i przekona┼ä. Ta niejednoznaczno┼Ť─ç prowadzi do zdrady warto┼Ťci, zdrada za┼Ť do wyrzut├│w sumienia, wewn─Ötrznego rozdarcia i niepokoju. Nie jest ┼éatwo by─ç jednoznacznym w dzisiejszym ┼Ťwiecie. Mo┼╝na w ten spos├│b narazi─ç si─Ö na odrzucenie i zniewagi. Dzi┼Ť cz─Östo za obron─Ö Ewangelii i prawa do ┼╝ycia mo┼╝na ┼Ťci─ůgn─ů─ç na siebie wyrok s─ůdu, za stani─Öcie po stronie prawa naturalnego, kt├│re jest wyrazem Bo┼╝ego porz─ůdku w ┼Ťwiecie, mo┼╝na narazi─ç si─Ö na zarzut homofobii i fundamentalizmu. Za przyznanie si─Ö do Chrystusa i wyznawanych warto┼Ťci mo┼╝na straci─ç bezpiecze┼ästwo czy nawet ┼╝ycie. W samym wieku XX zgi─Ö┼éo za wiar─Ö wi─Öcej chrze┼Ťcijan ni┼╝ we wszystkich 19 stuleciach od narodzenia Chrystusa. Wierno┼Ť─ç prawdzie wymaga stanowczych dzia┼éa┼ä. Wierno┼Ť─ç w┼éasnemu sumieniu poci─ůga cz─Östo za sob─ů niewierno┼Ť─ç innym. Nawet je┼Ťli to co robimy mo┼╝e zosta─ç przyj─Öte jako obraza stanowionego przez cz┼éowieka prawa to jednak wierno┼Ť─ç Bo┼╝emu prawu winni┼Ťmy stawia─ç ponad wszystko i w niej upatrywa─ç ┼║r├│d┼éo realizacji naszego cz┼éowiecze┼ästwa.┬á ┬á

10 listopada

Ksi─Öga M─ůdro┼Ťci przypomina nam dzisiaj, i┼╝ dla nie┼Ťmiertelno┼Ťci stworzy┼é nas B├│g. Oznacza to, i┼╝ wszystko, co czynimy tutaj na ziemi, ma znaczenie w wieczno┼Ťci. Dzi┼Ť ┼Ťwiat usi┼éuje przekona─ç nas, ┼╝e nic poza tym co widzialne i mierzalne nie istnieje; ┼╝e nie warto traci─ç czasu i energii na to co jest tylko przedmiotem ludzkiej wiary. ┼Üwiat reklam zatrzymuje nas przy ziemi, gloryfikuj─ůc potrzeby materialne cz┼éowieka i podkre┼Ťlaj─ůc konieczno┼Ť─ç ich zaspokajania. Nie ma oczywi┼Ťcie nic z┼éego w zaspokajaniu podstawowych potrzeb cz┼éowieka. Ograniczanie jednak cz┼éowieka jedynie do potrzeb materialnych jest powa┼╝nym b┼é─Ödem antropologicznym. Ka┼╝dy z nas ma tak┼╝e g┼é─Öbokie potrzeby duchowe, kt├│re domagaj─ů si─Ö zaspokojenia. Ka┼╝dy pragnie kocha─ç i by─ç kochanym, s┼éucha─ç i by─ç wys┼éuchanym, tworzy─ç i by─ç tworzonym przez konkretne decyzje i wybory jakie podejmuje. Cz┼éowiek realizuje siebie w odniesieniu do warto┼Ťci duchowych, pragnie i szuka relacji z Bogiem, gdy┼╝ tak w┼éa┼Ťnie zosta┼é uczyniony. Cz┼éowiek jest capax dei ÔÇô z natury swej otwarty na Boga i poszukuj─ůcy relacji z Nim. To, ┼╝e dzisiejszy cz┼éowiek tak bardzo zap─Ödzi┼é si─Ö w szukaniu coraz to nowych sposob├│w zaspokajania potrzeb materialnych najdobitniej pokazuje, ┼╝e jest w nim niezaspokojony g┼é├│d transcendencji; przestrze┼ä, kt├│r─ů pragnie wype┼éni─ç wszystkim tylko nie Bogiem. Jednak ta przestrze┼ä mo┼╝e by─ç tylko przez Boga wype┼éniona, gdy┼╝ nic innego tam po prostu nie pasuje. Duch, kt├│ry przenika g┼é─Öboko┼Ťci Boga samego i kt├│ry mieszka w nas domaga si─Ö Boga; przyj─Ötego w spos├│b ┼Ťwiadomy i wolny. Nasze decyzje, czyny, styl ┼╝ycia ujawniaj─ů nasz─ů duchowo┼Ť─ç; nasz─ů postaw─Ö ÔÇ×zaÔÇŁ lub ÔÇ×przeciwÔÇŁ Bogu. To co czynimy tutaj na ziemi, tworzy nas na ca┼é─ů wieczno┼Ť─ç. Tylko z Bogiem cz┼éowiek mo┼╝e by─ç cz┼éowiekiem.

11 listopada

┼Üwi─Öto odzyskania niepodleg┼éo┼Ťci, kt├│re dzi┼Ť obchodzimy przypomina nam o tym, i┼╝ stworzeni zostali┼Ťmy do wolno┼Ťci. Wolno┼Ť─ç jest darem, cenionym najbardziej w okresie niewoli. Wiele jest bolesnych kart w historii Polski zroszonych krwi─ů m─Öczennik├│w, kt├│rzy w sumieniu nie mogli zgodzi─ç si─Ö z zaplanowan─ů polityk─ů niszczenia ludzkiej godno┼Ťci. Pami─Ö─ç jest tym, co tworzy nasz─ů to┼╝samo┼Ť─ç. Nie przez przypadek zatem zaborcy i przyw├│dcy wielkich totalitaryzm├│w XX wieku rozpoczynali walk─Ö z pa┼ästwowo┼Ťci─ů Polski od walki ze wszystkim, co mog┼éoby podtrzyma─ç pami─Ö─ç obywateli o dobrych momentach z jego historii. Najskuteczniejsz─ů drog─ů do zniszczenia indywidualnej wolno┼Ťci jest droga walki z pami─Öci─ů narodu. Dzieje si─Ö tak dlatego, ┼╝e cz┼éowiek z natury jest istot─ů wsp├│lnotow─ů. To kim jest, okre┼Ťlane zostaje w du┼╝ej mierze poprzez fakt jego przynale┼╝no┼Ťci do wsp├│lnoty. Nie mo┼╝na jednak zapomina─ç o tym, i┼╝ to konkretny cz┼éowiek tworzy wsp├│lnot─Ö. Trzeba zatem podkre┼Ťli─ç, i┼╝ tak jak to┼╝samo┼Ť─ç konkretnego cz┼éowieka jest tworzona przez pami─Ö─ç wsp├│lnoty, tak te┼╝ to┼╝samo┼Ť─ç wsp├│lnoty jest formowana przez pami─Ö─ç konkretnych os├│b. Uzdrowiony z dzisiejszej ewangelii tr─Ödowaty wraca aby odda─ç pok┼éon Bogu, uznaj─ůc w Nim ┼║r├│d┼éo swojego uzdrowienia. Smutne jest to, ┼╝e na dziesi─Öciu uzdrowionych tylko jeden powraca by okaza─ç wdzi─Öczno┼Ť─ç; tylko jeden pami─Öta moment spotkania z Jezusem, kt├│ry by┼é pocz─ůtkiem jego uwolnienia z choroby tr─ůdu. Pozostali s─ů tak zaj─Öci sob─ů, ┼╝e nie widz─ů przyczyny swojego uzdrowienia. Uzdrowiony paralityk wie kim by┼é przed spotkaniem z Jezusem i kim sta┼é si─Ö po spotkaniu z Nim. Jego nowa to┼╝samo┼Ť─ç zrodzi┼éa si─Ö w relacji do Chrystusa. Jego wolno┼Ť─ç ukszta┼étowana i umocniona zosta┼éa pami─Öci─ů o wielkich dzie┼éach Boga.

12 listopada

ÔÇ×M─ůdro┼Ť─ç wszystko przenika i przez wszystko przechodzi dzi─Öki swej czysto┼ŤciÔÇŁ. Autor ksi─Ögi M─ůdro┼Ťci przypomina nam o tym i┼╝ m─ůdro┼Ť─ç jest cech─ů Bosk─ů. O ile jest prawdziw─ů m─ůdro┼Ťci─ů, od Boga pochodzi i do Boga wraca. Na Boga te┼╝ wskazuje, gdy┼╝ nie mo┼╝e inaczej. ┼Üw. Tomasz z Akwinu okre┼Ťli┼é m─ůdro┼Ť─ç jako zdolno┼Ť─ç widzenia ┼Ťwiata w ┼Ťwietle jego ostatecznej przyczyny. M─ůdro┼Ť─ç pozwala nam widzie─ç przyczyn─Ö ┼Ťwiata; pozwala nam spojrze─ç na nasze ┼╝ycie jako zmierzaj─ůce do celu, nadaje sens naszemu cierpieniu i integruje nasze wysi┼éki w walce o dobro i mi┼éo┼Ť─ç. Poniewa┼╝ walka ta wiele kosztuje i niejednokrotnie domaga si─Ö ofiary z ┼╝ycia, dlatego o dobro i mi┼éo┼Ť─ç potrafi walczy─ç tylko ten, kto widzi sens wszystkiego. Cz┼éowiek pozbawiony m─ůdro┼Ťci zatrzymuje si─Ö na tym co widzialne, zadawala si─Ö tym co chwilowe, nastawiony jest na kr├│tkotrwa┼éo┼Ť─ç dozna┼ä; cechuje go ci─ůg┼éy l─Ök o siebie i niepewno┼Ť─ç jutra, tak jak niepewne s─ů rzeczy w kt├│rych pok┼éada nadziej─Ö. ÔÇ×M─Ödrzec wskazywa┼é na ksi─Ö┼╝yc a g┼éupiec patrzy┼é na palecÔÇŁ. Cz┼éowiek pozbawiony m─ůdro┼Ťci nie jest w stanie z zachwytem spojrze─ç na swoje ┼╝ycie, kt├│re odarte z tajemnicy, staje si─Ö ci─Ö┼╝arem nie do uniesienia. Dzi┼Ť cz┼éowiekowi grozi niebezpiecze┼ästwo utraty duchowej wra┼╝liwo┼Ťci na tajemnic─Ö Boga. Cz┼éowiek przestaje u┼╝ywa─ç rozumu by dotrze─ç do prawdy o sobie, by szuka─ç odpowiedzi na istotne egzystencjalne pytania. Cz─Östo z pe┼énym brzuchem ale pust─ů g┼éow─ů bez perspektywy na wieczno┼Ť─ç jakby po omacku szuka oparcia w rzeczach przemijaj─ůcych, kt├│re nie mog─ů wype┼éni─ç jego duchowej pustki, gdy┼╝ ona wype┼éniona by─ç mo┼╝e tylko przez Stw├│rc─Ö. Cz┼éowiek m─ůdry to cz┼éowiek pe┼éen pokoju i zgody na siebie. Widz─ůc wszystko w Bo┼╝ym ┼Ťwietle nie traci odwagi w cierpieniu i nie zniech─Öca si─Ö w momentach kryzysu. Kto znalaz┼é m─ůdro┼Ť─ç znalaz┼é ┼╝ycie, kto prosi o m─ůdro┼Ť─ç otrzyma j─ů w stosownym czasie.

13 listopada

Miesi─ůc listopad stwarza dobr─ů okazj─Ö do zadumy nad kondycj─ů ludzkiego bytu. Martin Heidegger powiedzia┼é kiedy┼Ť i┼╝ cz┼éowiek jest bytem skierowanym ku ┼Ťmierci. Dla egzystencjalist├│w ateistycznych ┬á┼Ťmier─ç jest ko┼äcem wszystkiego, dla wierz─ůcych za┼Ť pocz─ůtkiem nowego ┼╝ycia. Chrze┼Ťcijanin zatem mo┼╝e zgodzi─ç si─Ö z tez─ů Heideggera tylko po cz─Ö┼Ťci. Istotnie cz┼éowiek jest bytem skierowanym ku ┼Ťmierci; przez ┼Ťmier─ç jednak zmierza ku wieczno┼Ťci. Cz┼éowiek skazany jest na wieczno┼Ť─ç, kt├│ra mo┼╝e by─ç wieczno┼Ťci─ů z Bogiem lub bez Boga. Od nas zale┼╝y jaka b─Ödzie nasza wieczno┼Ť─ç. Dzi┼Ť w ewangelii Chrystus wzywa do czujno┼Ťci, gdy┼╝ koniec naszego ziemskiego ┼╝ycia, kt├│ry jest nieuchronny, nast─ůpi nagle i niepostrze┼╝enie. Oczekiwanie na ┼╝ycie wieczne winno by─ç niczym oczekiwanie na wa┼╝ny telefon. Ka┼╝dy wie co to znaczy oczekiwa─ç na telefon od kt├│rego zale┼╝y nasza kariera i nasze ziemskie szcz─Ö┼Ťcie. W takim oczekiwaniu ca┼éa nasza uwaga skierowana jest na odbi├│r sygna┼éu; odcinamy wszelkie bod┼║ce zewn─Ötrzne, kt├│re mog┼éy by rozproszy─ç nasz─ů uwag─Ö. Kiedy wreszcie us┼éyszymy dzwonek telefonu odbieramy go po pierwszym sygnale. Koniec naszego ┼╝ycia nast─ůpi nagle i gwa┼étownie jak dzwonek telefonu lub u┼╝ywaj─ůc s┼é├│w samego Jezusa ÔÇ×niczym b┼éyskawica, kt├│ra pojawia si─Ö na wschodzie i ┼Ťwieci a┼╝ na zach├│dÔÇŁ. W tym jednym momencie, utrwalone zostan─ů na ca┼é─ů wieczno┼Ť─ç nasze czyny, decyzje, pragnienia i dzia┼éania. Ca┼ée nasze ┼╝ycie moralne p├│jdzie za nami by nas objawi─ç przed Bogiem. Przed Stw├│rc─ů b─Ödziemy sta─ç w ciszy i nie b─Ödziemy nic m├│wi─ç, gdy┼╝ nasze czyny m├│wi─ç b─Öd─ů za nas. W ciszy, wsp├│lnie z tym, kt├│ry nas uczyni┼é s┼éucha─ç b─Ödziemy prostej i szczerej oracji naszego ┼╝ycia, kt├│ra wtedy b─Ödzie brzmie─ç bardzo prawdziwie.

14 listopada  

Czasem w ┼╝yciu przychodz─ů trudne momenty w kt├│rych nie mamy wystarczaj─ůco motywacji do dzia┼éania. Brak nam po ludzku si┼é by walczy─ç o dobro. Takie chwile s─ů dobrym sprawdzianem dla naszej ufno┼Ťci. Pokazuj─ů one jak w zwierciadle na ile post─ůpili┼Ťmy w procesie naszego rozwoju duchowego. Naturaln─ů tendencj─ů cz┼éowieka w momentach kryzysu jest podda─ç si─Ö, wycofa─ç, poprzesta─ç na minimum. Jezus w dzisiejszej Ewangelii zach─Öca nas do wytrwa┼éej modlitwy. Nigdy nie ma takiej sytuacji w kt├│rej byliby┼Ťmy kompletnie bezradni. Dop├│ki bije nasze serce, dop├│ki jest w nas najmniejszy odruch woli, dop├│ty mo┼╝emy zrobi─ç co┼Ť co wniesie troch─Ö ┼Ťwiat┼éa w nasze ┼╝ycie. ┼Üw. Ignacy z Loyoli w ─ćwiczeniach Duchownych m├│wi o potrzebie dzia┼éania przeciw strapieniu. Strapienie to taki stan ducha w kt├│rym cz┼éowiek czuje si─Ö jakby by┼é opuszczony przez Boga i pozostawiony sam sobie. Jest to stan wewn─Ötrznego napi─Öcia i niepokoju, stan zniech─Öcenia i braku si┼é na to by zmienia─ç cokolwiek. Co mam zrobi─ç je┼Ťli brak mi pragnienia by walczy─ç? Ignacy powie mog─Ö zawsze prosi─ç o pragnienie pragnienia. Cz┼éowiek wiary zawsze mo┼╝e prosi─ç Boga o pomoc; wo┼éa─ç ku niemu i zuchwale oczekiwa─ç odpowiedzi. Tak jak wdowa z dzisiejszej Ewangelii, kt├│ra nieustannie nachodzi┼éa s─Ödziego prosz─ůc by wzi─ů┼é j─ů w obron─Ö. Wytrwa┼éa modlitwa czyni cuda, stopniowo przywraca utracony pok├│j i wol─Ö ┼╝ycia. Taka modlitwa nie jest obliczona na natychmiastow─ů skuteczno┼Ť─ç ale na cierpliwe oczekiwanie. Cz┼éowiek, kt├│ry prosi wytrwale wie ┼╝e otrzyma, to za┼Ť kiedy otrzyma staje si─Ö rzecz─ů drugorz─Ödn─ů. W naturze wytrwa┼éo┼Ťci jest zachowa─ç wierno┼Ť─ç do ko┼äca. A wierno┼Ť─ç to oblicze mi┼éo┼Ťci dzia┼éaj─ůcej w nas.