To co mnie zdumiewa i zarazem uderza w dzisiejszej ewangelii, to wzruszenie Jezusa. Jezus ujawniając swego zdrajcę wzrusza się dogłębnie. Czy to jest reakcja, jakiej można się spodziewać po kimś zdradzonym? Czyż nie jest raczej tak, że osoba zdradzona odczuwa w sobie złość, gniew i chęć odwetu? Czy reakcja Jezusa jest zatem adekwatna do opisywanej sytuacji? Po ludzku rzecz biorąc jest to reakcja zupełnie niezrozumiała.

Osobiście nie znajduję innego uzasadnienia dla tej niezwykłej reakcji Jezusa jak to, że Pan patrzy na całą sytuację przez pryzmat wyzwolenia człowieka, które dokona się w jego ofierze za nas. On widzi życie w tajemnicy przyjętego z miłością krzyża i to właśnie wzrusza go dogłębnie. Nieistotna jest zdrada, istotne jest dobro jakie płynie z przyjętej z miłością zdrady. Jezus nie koncentruje się na doznanej krzywdzie, nie krąży wokół siebie, nie reaguje pretensjonalnie i z wyrzutem,  ale wzrusza się głęboko na myśl o zwycięstwie życia, miłości i nadzieji nad ciemnością i grzechem. 

Apostołowie natomiast reagują bardzo po ludzku. Szukają winnych. Patrzą na siebie, obserwują swoje reakcje zamiarem wytropienia zdrajcy by go postawić pod ścianą i wymierzyć mu sprawiedliwość. Nawet Piotr używa fortelu w celu znalezienia zdrajcy. Posługuje się Janem, najmłodszym z apostołów, ukochanym uczniem pana, który może coś od mistrza wyciągnąć. Zapytany przez Jana , Jezus odpowiada bardzo dyskretnie, „to ten, dla którego umaczam kawałek chleba i podam mu”. Niezwykła scena. Zdradzony Pan podaje zdrajcy kawałek chleba. Jest to gest troski o Judasza, gest przyjaźni. Chleb jest symbolem życia i życzliwości ludzkiej, symbolem gościnności. Do dziś w tradycji Polskiej gości wita się chlebem i solą.

„Po spożyciu kawałka chleba wszedł w niego szatan”. Przerażająca scena i znów zupełnie niezrozumiała dla nas śmiertelników. Dlaczego po spożyciu komunii wchodzi w Judasza szatan? Czyż nie powinno być odwrotnie? Problem z Judaszem polega na tym, że oddał on duszę diabłu na długo przed ostatnią wieczerzą. Niedawno w liturgii kościoła czytany był fragment z uczty w Betanii. Tam jak pamiętamy, Maria obmyła nogi Panu drogocennym olejkiem nardowym i otarła je włosami. Na to Judasz zareagował bardzo ostro mówiąc „po co takie marnotrawstwo! Czy nie lepiej sprzedać ten olejek i dać pieniądze ubogim”. Po czym ewangelista zaraz dodaje „powiedział tak nie dlatego, jakoby troszczył się o ubogich ale dlatego, że był złodziejem”. Judasz pozwolił diabłu wejść do swego serca przez szczelinę chciwości i żądzy bogactw. Chciał posiadać i panować i dlatego nie zrozumiał Chrystusa, który przyszedł po to aby służyć a nie po to aby mu służono.

Zatem w momencie, kiedy Pan traktuje go jak przyjaciela, z miłością, w tym samym momencie ujawnia obecnego w nim szatana. Miłość ujawnia nienawiść, światłość ujawnia ciemność. Wiele jest miejsc w ewangelii w których sama obecność Jezusa ujawnia demony, „wiemy, kim jesteś, święty boży, przyszedłeś nas zgubić”. Z pewnością mieliście podobne doświadczenie w życiu. Kiedy czujecie gniew na kogoś za to, że was niesprawiedliwie potraktował i słyszycie od kogoś trzeciego uwagę typu, „myślę, że przesadzasz, że twój gniew nie jest adekwatny do sytuacji” to uwaga ta jeszcze bardziej potęguje w was złość i chęć odwetu. Skoncentrowani na własnej krzywdzie nie jesteśmy w stanie zrozumieć, że być może w tym wszystkim jest też trochę naszej winy. Wtedy najlepszy przyjaciel może bardzo szybko stać się największym wrogiem.

Zadziwiające jest to, jak Jezus do końca pragnie ocalić Judasza. Nie obnaża go, nie stawia pod ścianą, nie oskarża. Jezus jest dyskretny i jakby celowo dwuznaczny w ujawnieniu zdrajcy, tak że apostołowie do końca nie wiedzą że Judasz zdradził. Kiedy wyszedł z wieczernika myśleli, że poszedł zakupić żywność na święta. Także w ogrójcu, nawet w momencie okrutnego aresztowania Pan nazwie Judasza przyjacielem.

„On zaś po spożyciu kawałka chleba wyszedł. A była noc”. W obliczu ciemności nie ma maksów. Pan jakby daje uczniom do zrozumienia, że kiedy panuje ciemność ducha jedyną nadzieją dla człowieka jest uchwycić się Jezusa i pozwolić mu się prowadzić. Tak jak dziecko w ciemności chwyta ojca za rękę i trzyma dopóki nie poczuje się bezpiecznie, tak potrzeba abyśmy uchwycili się Boga i Jemu zaufali. W ciemności  człowiek nie może zrobić nic, nie może niczym zaimponować, jest bezradny i bezbronny a jego jedyną nadzieją jest Bóg. Piotr tego nie chce zrozumieć dlatego, chojracko dyskutuje z Jezusem, chcąc go przekonać, że choćby wszyscy zawiedli, on jeden da radę. Wiemy, jak to się skończy. Piotr zdradzi Jezusa wypierając się go publicznie.

W tym fragmencie ujawnia się także paradoks Janowy. Jan jest mistrzem paradoksów. Pośród ciemności najpełniej jaśnieje chwała Jezusa ukrzyżowanego. „Syn człowieczy został teraz chwałą otoczony, a w nim Bóg został chwałą otoczony”. W momencie nocy, ciemności, Jezus zostaje otoczony Bogiem jak płaszczem ochronnym. W tym momencie już siły zła nie mają nad nim władzy. Jezus jest bezpieczny w ciemności bo zostaje otoczony Bogiem. Jest to możliwe tylko dlatego, że Pan całkowicie zaufał Ojcu, uchwycił się jego ręki, jak dziecko i bezpiecznie pozwolił Mu prowadzić siebie ku światłu zmartwychwstania.

Prośmy abyśmy w momencie prób i doświadczeń życiowych zaufali Bogu do końca, aby On otoczył nas chwałą pośród naszych ciemności, byśmy mogli jak Jezus dojść bezpiecznie ku życiu w jego królestwie.