Dla tych, którzy już zdecydowali się jechać do Łomnicy, a nie wiedzą co ich tam czeka, wydobywam na światło dzienne tekst z archiwum, który ukazał się na stronie Xaverianum przed wakacjami 🙂

NIE ŁAM SIĘ – JEST ŁOMNICA! 🙂

Łomnica. Niewielka miejscowość oddalona o jakieś 55 km od Opola. Nie rozpisując się za wiele na temat tego uroczego miejsca można scharakteryzować je, pisząc krótko – totalna wiocha. Gdyby komuś przyszło do głowy stworzyć kolejną filmową adaptację „Chłopów”- miejsce to nadaje się idealnie. Niemniej jednak my – Xaveriusze – powinniśmy zainteresować się nim szczególnie. Mieszkając na co dzień w Opolu, zajadając się ciasteczkami i popijając herbatkę w naszym Ośrodku, miło spędzamy czas nieświadomi istnienia miejsca, które daje nam ogromne możliwości. Wymaga to od nas jedynie zainteresowania, umiejętności machania pędzlem, rozpalania ognia w kominku i przełamania strachu przed pająkami. Odrobina wysiłku i żaden alergik nie zostanie zaatakowany przez wszędobylskie roztocza.

Ale moment, o co w ogóle chodzi?

Jest tam dom. Stary, poniemiecki, ogromny, ale nikt w nim nie mieszka – to widać na odległość. Płot ze sztachet z licznymi ubytkami, furtka, która ledwo utrzymuje pion oraz trawa po kolana wskazują na to, że rzadko ktoś tam gości. Na jednej ze ścian, tuż przy wejściu, wisi tabliczka. Na owej tabliczce widnieje napis – DOM STUDENCKI i symbol jezuitów otoczony podpisem Xaverianum.

Tak, właśnie – XAVERIANUM

Czyli jesteśmy u siebie. W środku – klimat jak u babci. Stare kredensy, tapczany, odrapane ściany i specyficzny zapach starych murów.  Trochę magicznie. W największym pokoju, częściowo odremontowanym ( nazwijmy go salonem) jest kominek i kanapy. Na górze kilka pokoi, które pomieszczą kilkadziesiąt osób. Jest kaplica, duża kuchnia ze starym kaflowym piecem i trzy łazienki, których standard nie jest wcale dramatycznie zły. Wystarczy tylko trochę wszędzie posprzątać i w całym domu robi się całkiem przytulnie, a rozpalony kominek i kubek ciepłej herbaty idealnie dopełniają całość.

To właśnie tutaj w ostatni weekend czerwca xaveriańska kadra białodunajecka debatowała nad wrześniowym obozem. Jak się okazuje klimat chaty sprzyja kreatywnemu myśleniu i pozwolił na zrodzenie się kilku pomysłów, których realizacja sprawi, że obóz będzie wyjątkowy, a których zdradzać w tym o to krótkim tekście mi raczej nie wypada, drżąc przed gniewem naszego xaveriańskiego szefa, Łukasza W. 🙂 ( Ot, ciekawostka: nasz pobyt w Łomnicy sprawił, iż miejscowa ludność (bardzo otwarta i chętna do przywitania przybyszów nawet o 3 w nocy), zafascynowana Łukaszem, postanowiła nazwać jedną z ulic jego nazwiskiem, co też automatycznie, za sprawą wójta wprowadzono w życie 🙂 )

Przez głowę przemknęła nam pewna myśl, aby po prostu zacząć to miejsce jakoś rozsądnie wykorzystywać i nie pozwolić mu zniknąć z naszej, nie zawsze trwałej, pamięci.  Trudno jakoś odgonić się od myśli, że ten stary dom jest niczym domek letniskowy, w którym spragnieni ciszy i spokoju Xaveriusze mogliby miło spędzać czas, organizować jakieś bale, uroczystości, warsztaty, itp. Owszem, byłoby rewelacyjnie.  Tak się już jednak fantastycznie składa, że jesteśmy ośrodkiem FORMACJI i kultury, a zatem pomyślcie jak dobrze byłoby raz na jakiś czas ( a raz w miesiącu- marzenie!) wyjechać tam na weekend i przeprowadzić rekolekcje, wykłady z duchowości ignacjańskiej itp. Fakt – w Xaverianum mamy dużo miejsca i świetne warunki do takich spotkań. Ale to nie to samo co wyjazd, chociażby z tak banalnego względu, że nikt z nas nie musi wtedy wyskoczyć na 5 minut do swojego pokoju w akademiku ( co często się przedłuża), nikt nie musi pójść na chwile gdzieś tam, bo ma coś do załatwienia itp., itd. W Łomnicy jesteśmy po prostu od tego wszystkiego oddaleni. Można całkowicie skupić się na tym, co miałoby być celem wyjazdu. Klimat tych starych murów idealnie nadaje się do oderwania od tego, co znamy z codzienności.

Dlatego też warto byłoby już teraz myśleć nad tym, co moglibyśmy zrobić, aby ta łomnicka chata ożyła. Jestem przekonana, że przy odrobinie woli wielu z nas bardzo polubi to miejsce i perspektywa wspólnych wyjazdów i płynących z nich korzyści sprawi, że wraz z powrotem w październiku do Opola zaczniemy przygotowywać się do wyjazdu do Łomnicy.

Bo nie zawsze w miejscach, które wydają się nudne, musi tak w rzeczywistości być.  A może prostu każdy musi je jakoś na swój sposób odkryć.

Mam nadzieje, że pamięć o Łomnicy nie zaginie i zostanie odświeżona wraz z nadejściem października.

A póki co, do zobaczenia w Św.Lipce! 🙂

Dodam tylko, że to właśnie w tej chacie zrodziła się idea, aby na obozie w Białym Dunajcu zagościła Koko Dżambo, zatem liczę, że i tym razem w naszych głowach pojawi się mnóstwo niebanalnych pomysłów 😉

Pozdrawiam!
Marta Mandżak