Niedziela Trójcy Świętej

Tajemnica Trójcy Świętej w Starym Testamencie była chroniona przez samego Stwórcę przed mentalnością politeistyczną. Bóg chronił swą  tajemnice i nie mówił o niej wprost aby naród wybrany żyjący w okresie powszechnego wówczas politeizmu nie zrozumiał jej opacznie. Są jednak w Starym Testamencie odniesienia „nie-wprost” do Trójcy Świętej. I tak w ks. Rodzaju Bóg mówi „uczyńmy człowieka podobnego nam”. Św. Ireneusz z Lionu powie że Syn oraz Duch Święty to niczym dwie ręce Boga, którymi On stwarza świat.

Trójca tworzy człowieka podobnego Bogu nie w zewnętrznym wyglądzie ale przez podobieństwo wewnętrzne. Człowiek jest podobny do Boga jeśli w swoim działaniu i stylu życia naśladuje samego Boga. Ten styl zaś jest relacyjny. Jeśli w relacjach wzajemnych człowiek kieruje się prawdą, dobrem i sprawiedliwością; jeśli troszczy się o drugiego człowieka w postawie służby i komunii, wtedy jest istotnie podobny do Boga.

Taką postawę przejawia Abraham w relacji do odwiedzających aniołów pod postacią których tradycja upatruje obecność Trójcy. W spotkaniu pod dębami Mamre mamy kolejne „nie-wprost” odniesienie do Trójcy Świętej. Jest to spotkanie serdeczne w którym Abraham przyjmuje Boga z miłością i oddaniem: podaje im wodę by obmyli sobie strudzone podróżą nogi oraz przygotowuje posiłek. Scena ta pokazuje także serdeczne odwzajemnienie ze strony Boga, który daje Abrahamowi obietnicę potomstwa.

Kolejnym odniesieniem do Trójcy jest Biblijna wieża Babel. Tutaj również Bóg mówi „zstąpmy i pomieszajmy ich języki”. Trójca ingeruje by ocalić ludzi. Wieża Babel bowiem jest symbolem pychy człowieka, który pragnie postawić siebie w miejsce Stwórcy.

Nowy Testament mówi już bardzo wyraźnie o tym, że Bóg jest Trójcą. Pierwszą sceną w której obecny jest Bóg jako Trójca jest scena wcielenia. Tutaj Ojciec posyła Anioła, Anioł zwiastuje Jezusa a Duch Święty w swojej mocy zstępuje na Maryję by ją okryć mocą z wysoka. W tajemnicy wcielenia obecna jest zatem Trójca osób Boskich. Kolejnym wydarzeniem w którym Bóg objawia siebie jako wspólnotę Ojca, Syna i Ducha jest Chrzest Jezusa w Jordanie. Tutaj na stojącego w wodach Jordanu Chrystusa zstępuje w postaci gołębicy Duch Święty a z nieba daje się słyszeć głos Ojca: „ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie”.  Także sam Jezus wielokrotnie będzie mówił o swojej komunii z Ojcem w Duchu Świętym podkreślając absolutną Jedność Boga Trój jedynego. W ostatnim nakazie udzielonym uczniom powie „idźcie na cały świat nauczając wszystkie narody chrzcząc je w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”. Także święty Paweł w swoich listach 30 razy czyni odniesienie do Trójcy Świętej.

Cała Tradycja Kościoła wraz z ojcami kościoła przez wieki kontempluje tajemnicę Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Święty Augustyn w dziele „De Trinitate” próbuje intelektualnie zgłębić i przybliżyć kościołowi tajemnicę Trójcy. Świadomy jest jednak bezkresnej tajemnicy Boga, którego ludzkie możliwości poznawcze nie są w stanie wyczerpać. Święty Patryk tłumaczy tajemnicę Boga używając trójlistnej koniczyny, Św. Cyryl porównuje Trójcę do słońca, gdzie Ojciec jest słońcem, Syn światłem a Duch ciepłem. Także niektórzy naukowcy mówią o tym, że świat jest trynitarny. Henry Moris powie że cały wszechświat jest w swej istocie trynitarny. Składa się z materii, przestrzeni oraz czasu. Bez którejkolwiek z tych rzeczywistości wszechświat by nie istniał. Także każda z nich ma charakter trynitarny. Materia to masa, energia i ruch, przestrzeń to długość, szerokość i wysokość a czas to przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Cały wszechświat mówi o tym, że Bóg jest Trójcą. Mówi o tym także człowiek i jego tajemnica. Filozofowie upatrywali w człowieku 3 elementy konstytutywne: ciało, duszę i ducha. Także anatomia dzieli ciało człowieka na 3 części: głowę, tułów oraz nogi.

To wszystko świadczy o tym, że Bóg chce być poznany jako wspólnota. Poznanie Boga jako wspólnoty posiada ogromne konsekwencje dla życia człowieka. Przede wszystkim strzeże człowieka przez skrajnym egocentryzmem i egoizmem ukierunkowując go na wspólnotę i relacyjność. Człowiek nie jest samotną wyspą ale osobą powołaną do komunii i miłości. To powołanie do wspólnoty i komunii najdobitniej świadczy o tym, że ten, który nas uczynił sam musi być wspólnotą. Z piękna i wielkości stworzeń poznajemy Stwórcę.

Zasadą jedności jest relacyjność. Niemożliwa była by jedność świata i człowieka bez relacji, które przenikają logiczność stworzenia. Tam gdzie nie ma jedności tam jest rozpad i śmierć, tam także nie ma relacji. W małżeństwie w którym nie ma relacji nie ma także jedności a ponieważ nie ma jedności nie ma małżeństwa. Ilość rozwodów w dzisiejszym świecie potwierdza jak bardzo osłabione zostały relacje małżeńskie. Tylko w relacji do Boga i drugiego człowieka  może człowiek czuć się spełniony i szczęśliwy. Doskonałym obrazem Trójcy jest rodzina. Trójca, która jest Miłością rodzi życie bo w naturze miłości jest rodzić życie. Podobnie małżonkowie w miłości oblubieńczej przyjmując dar życia otwierają się na perspektywę współpracy ze Stwórcą, który stwarzając mężczyznę i kobietę pobłogosławił ich i wezwał do czynienia sobie ziemi poddaną.

Mistycy posiadali od Boga dar rozumienia tajemnicy miłości, przyjęcia oraz przeżycia jej całym sercem. Byli w relacji do Boga a Bóg odsłaniał przed nimi swą tajemnicę na tyle na ile chciał i na ile oni sami mogli ją pojąć. Błogosławiona Elżbieta od Trójcy Świętej otrzymała szczególna łaskę poznania Boga w Trójcy Świętej. To poznanie zrodziło w niej ogromne pragnienie odpowiedzi na miłość:   

O Boże mój, Trójco Święta, którą uwielbiam, pomóż mi zapomnieć zupełnie o sobie samej, abym mogła zamieszkać w Tobie nieporuszona i spokojna, jakby dusza moja była w wieczności. Oby nic nie zamąciło mego spokoju i nie wyprowadziło mnie z Ciebie,
O mój wieczny Boże, ale niech każda minuta pogrąża mnie coraz głębiej w Twoje tajemnice.

Uspokój moją duszę. Uczyń w niej swoje niebo, swoje mieszkanie umiłowane i miejsce swego spoczynku, abym tam nigdy nie zostawiła Cię samego, lecz abym tam cała była,
cała żyjąca wiarą, cała adorująca, cała poddana wyłącznie Twojemu twórczemu działaniu.

O mój Chryste umiłowany, ukrzyżowany z miłości, chciałabym być oblubienicą Twego Serca. Chciałabym okryć Cię chwałą, ukochać aż do śmierci. Ale czuję moją bezsilność
i błagam Cię, abyś mnie okrył sobą i wszystkie poruszenia mej duszy utożsamił z Twoimi;
abyś mnie zatopił w sobie, zagarnął, zajął moje miejsce, tak, by życie moje było jedynie
odblaskiem Twego życia. Przyjdź do mnie jako ten, który uwielbia, wynagradza i zbawia.

O Słowo Przedwieczne, Słowo mego Boga, chcę spędzić życie moje na słuchaniu Ciebie.
Chcę być cała otwarta na zrozumienie Ciebie. A następnie poprzez wszystkie ciemności,
poprzez całą pustkę i bezsilność własną chcę się wpatrywać w Ciebie i na zawsze trwać w Twojej światłości. O Gwiazdo moja ukochana, utwierdź mnie, abym nie mogła oddalić się
poza obręb Twoich promieni.

O Ogniu trawiący, o Duchu miłości, zstąp na mnie, ażeby w mej duszy dokonało się
jakby wcielenie Słowa, abym była dla niego jakby nowym człowieczeństwem, w którym mógłby ponawiać swoje tajemnice.

O Ty, mój Ojcze, racz się skłonić ku Twemu maleńkiemu stworzeniu; okryj je swoim cieniem i racz w nim widzieć jedynie Twego Umiłowanego, w którym sobie upodobałeś.

O moi "Trzej"! O moje wszystko, moja chwało i szczęście, samotności nieskończona i bezmiarze, w którym się gubię cała, oddaje się Tobie cała jako ofiara. Ukryj mnie, zamieszkaj we mnie, abym mogła zamieszkać w Tobie, czekając na wejście w Twoją światłość i w przepaść Twego bezmiaru.
Amen.