Uczucie skrajnej bezradności towarzyszy nam szczególnie mocno w momencie śmierci osoby bądź osób bliskich. W obliczu nieuniknionej śmierci osób terminalnie chorych nie jesteśmy w stanie zrobić nic by  ich zatrzymać. Czujemy się zupełnie bezradni i zmiażdżeni perspektywa unicestwienia ludzkiego życia. Wszystko co możemy zrobić to milcząco towarzyszyć osobie umierającej. Podczas gdy podczas choroby możemy mieć jeszcze nadzieję na cud, to po śmierci nie jesteśmy w stanie zrobić absolutnie nic by przywrócić kogoś do życia. Nadzieja raz na zawsze znika w sposób nieodwracalny.

W dzisiejszej Ewangelii matka zmarłego młodzieńca z Nain staje w obliczu sytuacji po ludzku beznadziejnej. Jej jedyny syn nie żyje a ona zostaje sama, bez żadnej pomocy na przyszłość. Nie było w czasach Jezusa ośrodków pomocy społecznej, emerytur i rent. Obowiązkiem dzieci była troska o rodziców i zapewnienie im spokojnej starości. W przypadku utraty jedynego dziecka, kobieta nie miała gwarancji pomocy od kogokolwiek. Bezradna szła za marami syna a towarzyszył jej równie bezradny tłum.
Jest to jedyny fragment w Ewangelii w którym Jezus interweniuje zupełnie o to nie proszony. On sam wychodzi z inicjatywą widząc nieszczęście i bezradność kobiety. Jej widok musiał być rzeczywiście zatrważający skoro Łukasz Ewangelista mówi „Na jej widok Pan użalił się nad nią..” W tłumaczeniu dosłownym („poruszony do głębi serca” bądź „głębokości jego serca zostały poruszone”) Łukasz przedstawia Jezusa jako kogoś o wysokim stopniu empatii, kto zdolny jest do głębi zrozumieć sytuację człowieka cierpiącego i przyjść mu z pomocą. Łukasz pisze do nawróconych pogan, głównie pochodzenia greckiego, dla których stoicyzm był najbardziej wysublimowaną intelektualnie religią. Dla stoików było nie do pomyślenia, aby Bóg mógł współczuć człowiekowi. Bóg był nieporuszony, nic nie odczuwał, niczego nie potrzebował i niczego nie pragnął. Nie obchodziły go zbytnio problemy ludzkie. Ideałem była apatia, brak odczuwania czegokolwiek a bóg był uosobieniem tego ideału.
W tym fragmencie Ewangelii, Bóg w swoim synu wychodzi do człowieka, jest poruszony ludzką tragedią i sam podejmuje inicjatywę przyjścia mu z pomocą. W Chrystusie Bóg mówi „nie” wszystkiemu co człowieka niszczy, upokarza, co powoduje jego cierpienie, głód oraz wszelkiego rodzaju niesprawiedliwość. W Chrystusie Bóg współczuje człowiekowi z głębi serca. Poznanie takiego Boga jest możliwe tylko poprzez kontemplację działania Chrystusa ukazanego na kartach Ewangelii. Bóg w Chrystusie jest blisko człowieka, współczuje mu, przeżywa z nim jego  upokorzenia, dźwiga go z grzechu i uzdrawia z chorób.
Ewangelista Łukasz świadomie używa tutaj słowa Kyrios, Pan, które było zarezerwowane wyłącznie do określenia Boga. Chrystus jest Panem, tzn. ma moc panowania nad życiem i śmiercią. Ma moc by człowieka wyrwać z mocy beznadziejności i przywrócić mu wiarę w siebie. Poruszony do głębi serca może być tylko ktoś, kto nie tylko rozumie cierpienie bliźniego ale razem z nim współcierpi. Prawdziwe współczucie zawsze zakłada konkretne działanie. W odróżnieniu od tłumu, który towarzyszy cierpieniu kobiety i trwa z nią w bezradnej obecności, Chrystus, jako Pan (Kyrios)  nie trwa w bezradności ale stosownie do swojej mocy działa, przywracając życie zmarłemu. Działanie człowieka kończy się w momentach granicznych i po ludzku bez wyjścia. Bóg nie zna takich momentów, dlatego też Jego działanie nigdy nie ustaje. On zawsze działa. Z naszej strony potrzeba tylko wiary by w sytuacjach bezradności i cierpienia na to działanie Boga się otworzyć.
Dzisiejsza Ewangelia zapewnia nas o tym, że Bóg w Chrystusie nie zostawia nas samych i jest gotowy dosłownie na wszystko by nas wyrwać z mocy śmierci i rozpaczy. On sam wychodzi z inicjatywą by obudzić w nas to co obumarło. Jeśli obumarła w nas młodość, duchowa moc i nadzieja, to Pan mówi dzisiaj „młodzieńcze tobie mówię wstań”. Zawsze kiedy przychodzimy do niego, on budzi w nas życie. Każda Eucharystia w której z wiarą uczestniczymy jest budzeniem w nas życia, które pod wpływem grzechu i słabości umiera. Każdy sakrament pojednania przeżyty z wiarą w moc miłosierdzia Bożego odnawia w nas zapał do dobrego życia. Bóg jest Bogiem nadziei i życia a w jego serdecznym współczuciu wobec nas jest nasze pocieszenie.