Dzisiejsze czytania mówią o potrzebie wytrwałej modlitwy. W pierwszym czytaniu symbolem wytrwałości w modlitwie jest Mojżesz. On to wznosząc ręce do Boga modlił się za Izraelitów, którzy musieli stoczyć bój z Amalekitami. Autor natchniony mówi nam, że dopóki Mojżesz trzymał ręce wzniesione, dopóty Izrael zwyciężał; kiedy jednak ręce opuszczał, zwyciężał Amelekita. Kiedy ręce Mojżesza osłabły, Aaron i Chur podtrzymywali je wzniesione ku górze i tak aż do zachodu słońca ręce Mojżesza były wzniesione a Izrael odniósł zwycięstwo i pokonał Amelekitów. Wzniesione ręce Mojżesza są symbolem wytrwałej modlitwy. Trzeba nam modlić się wytrwale i nie ustawać, a kiedy nasze siły ustają, mamy wspólnotę, która umacnia nas w modlitwie i podtrzymuje nasze zmęczone ręce by nie opadły.

Z pewnością są dziś pośród nas osoby zmęczone duchowo, być może zniechęcone i osłabłe w wierze. My wszyscy jednak stanowimy wspólnotę Eucharystyczną i mocą wspólnie wyznawanej wiary jesteśmy w stanie podnieść i ożywić osłabłą wiarę braci. Kiedyś rozmawiałem z mężczyzną, który przezywał kryzys wieku średniego. W tym wieku słabnie wola życia i zapał do robienia czegokolwiek wartościowego. Słabnie także wiara i wierność w modlitwie. Mężczyzna ten powiedział mi jednak coś bardzo ważnego, co myślę dobrze oddaje przesłanie pierwszego czytania. Powiedział, że kiedy idzie do kościoła czuje się jak martwy pień wrzucony w rwący strumień. Czuje że jest zmęczony i obumarły, jednak w jakiś przedziwny sposób niesiony przez prąd strumienia wiary wspólnoty kościoła.

Zadaniem ludzi wiary oddanych Bogu i posłanych przez Boga było zawsze umocnienie wiary narodu wybranego, przywrócenie nadziei w moc wytrwałej modlitwy i obudzenie w sercach ludzi determinacji do trwania w dobrym życiu. Taki jest historyczny kontekst Ewangelii Łukasza. Łukasz pisał swoją Ewangelię w bardzo trudnym okresie życia pierwotnego kościoła. Chrześcijanie byli prześladowani przez Rzymian i Żydów a powtórne przyjście Chrystusa, tzw. paruzja opóźniało się do tego stopnia, że niektórzy zaczęli tracić wiarę w to, że dokona się ona jeszcze za ich życia. W tej sytuacji było bardzo trudno wierzyć.

Łukasz pisze Ewangelię zachęcając do wytrwałej modlitwy. To, że powtórne przyjście Chrystusa się opóźnia, nie znaczy że nie przyjdzie on w ogóle. Opóźnienie przyjścia Pana powodowane jest miłosierdziem Boga, który pragnie ocalić wszystkich a nie tylko niektórych. Św. Piotr w 2 liście powie: „cierpliwość Pana naszego uznawajcie za zbawienną”. Łukasz, którego ewangelia przepełniona jest uniwersalizmem, pragnie wyrwać pierwotny kościół z koncentracji na sobie i własnym zbawieniu, uświadamiając wiernym pragnienie Chrystusa, by wszyscy ludzie zostali pociągnięci ku nadziei życia. Łukasz zachęca jednocześnie do wytrwałej modlitwy zapewniając że Bóg z pewnością odpowie na wołanie swoich wiernych. Odpowiedź Boga przyjdzie, jednak w czasie przez Boga wyznaczonym a nie przez nas. Widzimy jak bardzo zachęta do wytrwałej modlitwy została wzięta poważnie przez pierwszych Chrześcijan. Zanosili oni wytrwałe modlitwy do Boga, także w intencji swoich prześladowców wierząc, że Bóg ostatecznie uwolni kościół od powszechnej nienawiści i prześladowania. Jak wiemy ich modlitwy zostały wysłuchane. 200 lat później zostanie podpisany tzw. Edykt Mediolański gwarantujący swobodę wyznania i praktyk religijnych dla chrześcijan.

Podobnie jak Mojżesz, także wdowa z dzisiejszej Ewangelii jest przykładem wytrwałej modlitwy. Przychodzi ona do sędziego i prosi go by wziął ją w obronę. Ważną rzeczą jest byśmy uświadomili sobie, że sędzia do której przychodzi owa wdowa nie jest Żydem. Żydzi bowiem rozstrzygali kwestie sporne przed starszyzną Izraela. Ona przychodzi do Rzymianina, który był człowiekiem nie liczącym się z Bogiem i ludźmi, skorumpowanym i zachłannym. Tacy sędziowie określani byli często przez Żydów mianem złodziei i rabusiów  „Dayyaneh Gezeloth”. Wdowa nie posiada nic co mogło by pomóc jej osiągnąć zamierzony cel. Wdowy były w Izraelu grupą społeczną, która nie miała w prawie zagwarantowanego przywileju dziedziczenia. Były one zatem całkowicie zdane na łaskę i niełaskę ludzi. Są one także w Biblii symbolem osób uciskanych i prześladowanych, niemających oprócz Boga nikogo, kto mógłby stanąć w ich obronie. Wdowa z dzisiejszej Ewangelii ma jednak coś co sprawia że osiąga zamierzony cel. Upór i konsekwencja sprawiają że niesprawiedliwy sędzia bierze ją w obronę.

Łukasz szczególnie mocno podkreśla upór i wytrwałość w modlitwie. Trzeba abyśmy wręcz zadręczali Boga naszymi prośbami. Oczywiście nie dlatego, że Bóg jest podobny do niesprawiedliwego sędziego ale dlatego że jest zupełnym jego przeciwieństwem. Przykład sędziego jest tutaj zabiegiem retorycznym, który przez kontrast ma pokazać jak bardzo Bóg pragnie spełnić nasze prośby i odpowiedzieć na nasze modlitwy. „Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego…” Nasze pragnienie otrzymania od Boga tego o co prosimy, nigdy nie przewyższy intensywności pragnienia Boga by nas obdarować. Bóg pragnie nam dać wszystko ale czy my pragniemy wszystkiego? Czy jesteśmy świadomi tego, o co prosimy i czego pragniemy? Intensywna i wytrwała modlitwa ma uczynić nas dyspozycyjnymi do przyjęcia darów Bożych. Intensywna modlitwa niczym kultywacja zeschłej ziemi, kruszy skałę naszego serca czyniąc je gotowym na przyjęcie życia.

Pierwsze czytanie mówi o wytrwałości Mojżesza w modlitwie za Izraelitów. Warto uświadomić sobie jednak że tak jak Izraelici mieli wsparcie Mojżesza, tak my chrześcijanie mamy wsparcie samego Chrystusa. On jest orędownikiem naszym przed Ojcem a Jego ręce nieustannie wyciągnięte ku górze przywołują Bożego Miłosierdzia nad nami. Ręce Mojżesza osłabły, ręce Chrystusa przybite do krzyża są wzniesione ciągle ku górze i nigdy nie osłabną. Krzyż zapewnia nas o nieustannym wstawiennictwie Pana za nami. Jeśli mamy takiego orędownika przed Ojcem, to nasze zwycięstwo nieuchronnie nastąpi. Od nas zależy czy zechcemy włączyć się w ten nurt nieustającej modlitwy Pana by Jego powtórne przyjście mogło wreszcie nastąpić – w czasie kiedy wszyscy będą gotowi by Go spotkać.