Czytania u końca roku liturgicznego zwracają naszą uwagę na bliżej nieokreśloną przyszłość w której nastąpi koniec świata. Apokalipsa kieruje nasz wzrok ku przyszłości. Dziś jednak z pierwszym dniem adwentu nasz wzrok kierowany jest bardziej ku czasom obecnym. Ku teraźniejszości. Nie chodzi tutaj zatem o przyjście Pana w przyszłości ale o jego przychodzenie, tu i teraz, w naszej codzienności. Koncentracja na tym, co będzie w przyszłości usypia naszą czujność i osłabia poczucie odpowiedzialności za teraźniejszość. Adwent zapraszana nas do aktywnego oczekiwania, miłosnej uwagi skierowanej w stronę Tego, który przychodzi.

 Chodzi o takie oczekiwanie, które jest przepełnione wiarą. Nasza wiara przecież w swojej istocie jest oczekiwaniem. Ten, kto wierzy oczekuje na spełnienie się obietnic danych przez Chrystusa. Wiara określa intensywność oczekiwania. Im bardziej wierzę, tym intensywniej oczekuję. Kiedyś na lotnisku miałem możliwość zaobserwowania jak młody człowiek oczekiwał na przylot ukochanej. Trzymał w ręku piękny bukiet róż, a jego wzrok był wlepiony w jeden punkt – w drzwi z których wychodzili dopiero co przybyli pasażerowie. To co było niezwykłe w tym oczekiwaniu to jego wzrok, pełen uwagi i ekscytującego napięcia, patrzący w jednym kierunku.

Św. Paweł mówi dziś w liście do Rzymian „Teraz bowiem zbawienie jest bliżej nas niż wtedy, gdyśmy uwierzyli. Noc się posunęła, a przybliżył się dzień. Odrzućmy więc uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroje światła. Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień: nie w hulankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości. Ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie troszczcie się zbytnio o ciało dogadzając żądzom”.

Dla człowieka czekającego na lotnisku, świat nie istniał. Wokół niego wiele się działo, ludzie siedzieli i jedli dobre jedzenie w lotniskowej restauracji, inni pili piwo, czytali gazety albo leniwie wpatrywali się w stojące na płycie lotniska samoloty. Dla niego jakby to wszystko nie istniało. Wydawał się radosny i doskonale szczęśliwy, wolny od wszelkich zewnętrznych rozproszeń. W jego spojrzeniu była wiara i nadzieja na spotkanie motywowane miłością do ukochanej. Otrzymał swoja nagrodę. Niezwykłe spotkanie dwojga zakochanych po intensywnym oczekiwaniu.  Obyśmy tak potrafili czekać na Chrystusa.