Przejmujące jest wyznanie Boga w dzisiejszym pierwszym czytaniu z księgi Izajasza: „Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet gdyby ona zapomniała, Ja nigdy nie zapomnę o tobie”. Bóg przez proroka odpowiada w ten sposób na wątpliwość Izraela, który wyznaje „Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał”.

Doświadczenie bycia opuszczonym przez Boga, jest doświadczeniem wspólnym każdemu człowiekowi. Są w życiu takie momenty, w których czujemy się przez Boga opuszczeni. W momentach rozczarowań życiowych, zawiedzionych nadziei, niespełnionych pragnień czy zawodów miłosnych, pytamy: „Gdzie był Bóg, dlaczego na to pozwolił, dlaczego mnie opuścił”. W takich momentach zazwyczaj towarzyszy nam cała gama negatywnych uczuć. Rodzi się w nas uczucie braku szacunku czy nawet pogardy do siebie samego. Skoro Bóg mnie opuścił to znaczy, że nie zasługuję na Jego troskę. Człowiek, który nie doświadczył miłości Boga w swoim życiu, bardzo łatwo przechodzi od uczucia pychy do uczucia pogardy dla siebie samego.

Pycha nie znosi porażek. Człowiek pyszny, kiedy doświadcza porażki, kiedy mu się coś w życiu nie udaje, przestaje siebie szanować i zaczyna siebie karać. Działa tutaj logika „na złość rodzicom, odmrożę sobie uszy”.  Taki człowiek nie wierzy w to, że zasługuje na miłość, patrzy na siebie przez pryzmat porażek i braków, nie widzi w sobie nic, co jest warte kochania. Tak bardzo nastawiony jest na szukanie w sobie czegoś, co można by było pokochać, że zapomina o tym, że on sam jest największą wartością, i że istnieje, ponieważ Bóg go zapragnął.  W stanie pogardy dla siebie samego, człowiek desperacko szukać poczucia własnej wartości. Uczucie pogardy do siebie samego, stoi jednak w najgłębszej sprzeczności z pragnieniem ludzkiego serca, w którym jest głęboka tęsknota za miłością.

Desperackie szukanie potwierdzenia własnej wartości sprawia, że człowiek zaczyna dążyć do prestiżu i znaczenia. Tak jakby pogoń za zdobywaniem pieniędzy miała zapewnić człowiekowi poczucie znaczenia i wartości. Niestety bardzo szybko, to co nagromadził, zamiast dawać mu poczucie bezpieczeństwa, odbiera mu pokój serca i niewolniczo domaga się posłuszeństwa. Mamona, o której mówi Jezus w dzisiejszej Ewangelii, zniewala i zawsze staje na drodze pomiędzy Bogiem a człowiekiem. „Nie możecie służyć Bogu i mamonie”. Hebrajskie słowo Mamona oznacza posiadanie, mienie, i dobrze wyraża istotę dóbr materialnych; one mają być przez nas posiadane  a nie powinny posiadać nas. Często jednak okazuje się, że to rzeczy materialne nas posiadają, zabierają nam wolność i determinują nasze pragnienia.

W Ewangelii Pan domaga się jednoznaczności w relacji do Boga, bo w miłości chodzi o jednoznaczność. O kimś, kto nie jest jasny w relacji, mówimy „zachowuje się w sposób dwuznaczny”, i zwykle nie czujemy się w obecności kogoś takiego komfortowo. Czasem używamy mocniejszego słowa „hipokryta”, by pokazać nieszczerość jego postępowania; przestrzegamy przed kontaktem z taką osobą i nie chcemy mieć z nią nic wspólnego. Miłość z natury jest jednoznaczna i nie znosi dwuznaczności. Zakochana dziewczyna chce aby ukochany był tylko dla niej i jest nie do pomyślenia dla niej sytuacja, w której mógłby on dzielić swoje uczucia z inną kobietą. Miłość oblubieńcza domaga się wyłączności. Wyłączność nie polega tutaj na zamknięciu się na osoby trzecie, ale na takie budowanie relacji z nimi, aby nie pozostawiały one miejsca na dwuznaczność, podejrzenia i niepokoje. Kiedyś jedna ze studentek wyraziła swój niepokój w relacji do chłopaka swojej koleżanki, „niepokoi mnie sposób w jaki na mnie patrzy. Jest w tym spojrzeniu coś nieczystego”.

Nieczystość bądź niejednoznaczność w relacji, daje się zauważyć w sferze komunikacji pozawerbalnej i jest zwykle ingerencją w prywatność, narusza granice bezpieczeństwa i dobrego smaku.

Miłość, którą Bóg wyznaje nam w dzisiejszym pierwszym czytaniu, jest jednoznaczna. Kolejny werset, który następuje tuż po tym fragmencie, jest jeszcze bardziej przejmujący w swej treści. Bóg mówi przez proroka „wyryłem cię na obu mych dłoniach”. Niejako automatycznie kojarzymy ten fragment z ukrzyżowanym Jezusem, którego ręce zostały przebite na krzyżu. Bóg w Chrystusie został ukrzyżowany za to, że do końca pozostał jednoznaczny w swej miłości do nas. Ta jednoznaczność w sposób najpełniejszy wyrażona została na krzyżu w modlitwie Jezusa, w której prosi Ojca by przebaczył Jego oprawcom, gdyż nie wiedzą co czynią. Jest to miłość totalnie jednoznaczna. Obejmuje ona wszystkich ludzi, nie tylko elitę, wybraną grupkę uprzywilejowanych. Nasza, ludzka miłość obejmuje przeważnie tych, których znamy – najbliższe nam osoby. Dlatego pod wieloma względami jest warunkowa. Miłość Boga jest pełna i doskonała, gdyż On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad dobrymi i złymi i deszcz Jego pada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych (Mt5:44-45).

Bóg jest do końca konsekwentny w swojej miłości, gdyż umiera nie tylko za swoich przyjaciół ale przede wszystkim za nieprzyjaciół. Jak mówi św. Paweł w liście do Rzymian: „Bóg zaś okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami”. Takiej totalnie jednoznacznej miłości potrzeba nam doświadczyć, byśmy mogli odkryć naszą wartość w Bogu. Tylko doświadczenie takiej miłości, może uchronić nas przed niebezpieczeństwem pychy i pogardy do siebie samego. Doświadczenie miłości Boga chroni nas przed pychą, gdyż mówi nam, że wszystko jest darem, my zaś ludźmi obdarowanymi. Chroni ono nas także przed niebezpieczeństwem pogardy dla siebie samego, gdyż żaden popełniony przez nas grzech, żaden błąd nie może nas pozbawić miłości jaką Bóg nas obdarza w Chrystusie. Przypomina nam o tym św. Paweł, w liście do Rzymian, kiedy mówi „I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”.

Dla tych, którzy są świadomi miłości Boga i otwierają się na nią w swoim życiu, słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii są pocieszeniem i umocnieniem: „Nie troszczcie się zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? Co będziemy pić? Czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo niebieskie i jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane”. Ojciec, który jest jednoznaczny w swej miłości do nas, wie czego nam potrzeba i pragnie nam wszystkiego udzielić, co służy naszemu zbawieniu i naszemu dobru.

Dla tych, którzy nie doświadczyli w swoim życiu bezwarunkowej miłości Boga, niech słowa te będą zachętą do coraz większego zaufania Bogu i otwierania swego, niejednokrotnie zranionego serca, na Jego miłość. Niech słowa Piotra Chryzologa będą dla nas zachętą do zaufania Bogu oraz zachętą do odkrywania swej prawdziwej wartości w Jego miłości do nas:

Człowieku, dlaczego sobie samemu uwłaczasz, skoro Bóg tak wysoko cię ceni. Dlaczego wywyższony przez Boga, tak bardzo siebie poniżasz. Czyż nie widzisz, że cała budowla świata dla ciebie została stworzona? Dla ciebie zesłane światło rozprasza wszędzie ciemności, dla ciebie nocy wyznaczono granice, dla ciebie odmierzono dzień; dla ciebie niebo zostało rozjaśnione różnobarwnym blaskiem słońca, księżyca i gwiazd; dla ciebie ziemia została wymalowana kwiatami, drzewami i owocami; dla ciebie zostało stworzone bogactwo przedziwnych zwierząt w powietrzu, na ziemi i w wodzie, aby smutna samotność nie mąciła radości z powodu nowego świata.