Św. Jan apostoł był jedynym uczniem Chrystusa, który umarł śmiercią naturalną w bardzo podeszłym wieku. Przeżył na ziemi prawie 100 lat. Legenda mówi, że kiedy jego zmysły osłabły i nie mógł formułować długich kazań, chrześcijanie ze wspólnoty w Efezie nie przestali przyprowadzać go na niedzielne Eucharystie. Kiedy Jan pojawiał się wśród wiernych zapadała przejmująca cisza, a on wypowiadał tylko pięć słów. Wypowiadał je bez przerwy, aż do zmęczenia, a wszyscy z największą uwagą ich słuchali. Słuchali bez znużenia, bez ziewania, bez irytacji. Te słowa brzmiały: Moje dzieci, miłujcie się wzajemnie.

W II wieku poganin Arystydes napisał do imperatora Hadriana: Chrześcijanie miłują siebie nawzajem. Pomagają wdowom, chronią sieroty. Jeśli ktoś z nich posiada jakąś własność, w sposób wolny dzieli się nią z potrzebującymi. Przybyszów z radością przyjmują pod swój dach, tak jakby byli oni ich braćmi. Nie traktują siebie jako braci w sensie dosłownym, lecz jako braci w Duchu, w Bogu. Kiedy słyszą, że któryś z ich braci jest w więzieniu z powodu wiary w ich Zbawiciela, wspomagają go jak tylko mogą. To jest jakiś nowy rodzaj ludzi. Istotnie jest w nich coś boskiego. Sercem chrześcijaństwa jest miłość wzajemna. Chrześcijanie zaś to ci, którzy kochają siebie nawzajem. Nic więc dziwnego, że poganie patrząc na ich styl życia z podziwem wołali: zobaczcie jak oni się miłują.

Miłość jest najpotężniejszą motywacją do działania. Chrześcijanie czynili dobro i budzili powszechny podziw u pogan dlatego, że kochali, i że posiadali głęboką świadomość przynależności do Chrystusa. Nie byli bezpańscy na tym świecie. Ich Panem był Chrystus, przenikający ich serca odwieczną Miłością, czyniący z nich niejako nowy rodzaj ludzi, zupełnie niepasujący do tego świata a jednak tak bardzo temu światu potrzebny. Matka Teresa z Kalkuty powiedziała kiedyś o sobie: „Według pochodzenia, jestem Albanką, według obywatelstwa jestem Hinduską. Jestem katolicką siostrą zakonną. Z powołania należę do świata, w sercu zaś całkowicie należę do Chrystusa”.

Ponieważ należała do Chrystusa w sercu, dlatego mogła w sposób całkowicie wolny należeć do tego świata. Była w tym świecie obecna i przemieniała go mocą Ducha działającego w niej. Miłość Chrystusa, która byłą w niej promieniowała nie tylko na Kalkutę ale na cały świat. Miłość Chrystusa ma w sobie coś uniwersalnego. Jeśli jest prawdziwa w jednym miejscu będzie także prawdziwa wszędzie; jeśli żyje w moim sercu, będzie także promieniować na serca moich bliźnich.

Dzisiejsze czytania mówią o przykazaniach, które Jezus w rozmowie z faryzeuszami sprowadza do dwóch zasadniczych: Kochaj Boga i bliźniego. Rzeczywiście, można było się pogubić w gąszczu przykazań Starego Przymierza. W prawie Żydowskim było ich 613. Które z nich jest najważniejsze? Pytanie trudne z punktu widzenia Faryzeuszów. Dla nich wszystkie przykazania były najważniejsze, wszystkie musiały być przestrzegane z największą skrupulatnością. Nikt z nich nie miałby odwagi by wskazać najważniejsze. Dlatego Ewangelista Mateusz mówi o uczonym w prawie, że zadaje Jezusowi to pytanie chcąc Go wystawić na próbę. Jezus jednak podejmuje wyzwanie jako dobrą okazję do tego, by wskazać na principia. Człowiek w swoim życiu często gubi principia. Jeśli w twoim życiu nie ma czegoś, co byłoby dla ciebie najważniejsze, wtedy nic tak naprawdę nie będzie dla ciebie ważne. Coś bowiem jest ważne tylko w świetle czegoś innego. Moje studia są ważne w z uwagi na znalezienie dobrej pracy, dobra praca jest ważna z uwagi na dobry zarobek, dobry zarobek ważny z uwagi na moją rodzinę, moja rodzina ważna z uwagi na moje osobiste szczęście, bo w niej mogę kochać i doświadczać miłości, umierać dla siebie i żyć dla innych. Oczywiście dla człowieka wierzącego rodzina nie jest celem samym w sobie ale środkiem do tego by Chwalić Boga i Jemu służyć. Przykazanie miłości bliźniego realizowane jest w relacjach.

Przykazania Boże zostały dane człowiekowi z uwagi na jego dobro i są wyrazem najwyższej troski Boga o człowieka. Dzięki przykazaniom Izrael stał się narodem cywilizowanym. Przykazania nakazywały dbać o ubogich, szanować cudzoziemców,  nikogo nie okradać i nie zabijać. Dzięki prawu naród barbarzyński stał się narodem cywilizowanym. U źródeł dekalogu leży Miłość Boga. W Księdze Wyjścia, Bóg daje Mojżeszowi przykazania dopiero wtedy, kiedy Mojżesz wychodzi na górę. Owo wyjście na górę jest jakąś formą przekroczenia siebie, własnych granic, ku nowej, boskiej rzeczywistości, która otwiera przed człowiekiem nowe perspektywy relacji z Bogiem i ludźmi.

Bóg daje przykazania i nakazuje by je przestrzegać. Od tego zależy nie tylko szczęście ale i życie człowieka. „Trzeciego dnia rano rozległy się grzmoty z błyskawicami, a gęsty obłok rozpostarł się nad górą i rozległ się głos potężnej trąby, tak że cały lud przebywający w obozie drżał ze strachu” (Wyj19,16). Kiedy Bóg daje przykazania Mojżeszowi, towarzyszą temu budzące lęk zjawiska.  Bóg nie przychodzi w łagodnym powiewie, jak do Eliasza, ale pośród błyskawic i trzęsienia ziemi, tak by wszyscy wzięli sobie głęboko do serca powagę sytuacji. W ten sposób Bóg chciał powiedzieć , „zapamiętaj to sobie dobrze, od przestrzegania tych przykazań zależy twoje życie. Nie masz innej alternatywy. Albo przestrzegasz przykazań i żyjesz albo je odrzucasz i umierasz”. Przesłanie bardzo aktualne, szczególnie w dzisiejszych czasach, w których prawo Boże jest notorycznie lekceważone i łamane. To Boże prawo jest łamane na niemal wszystkich płaszczyznach życia ludzkiego, w sposób najbardziej oczywisty na płaszczyźnie stosunku do wartości życia ludzkiego. Wymownie brzmią słowa JP2 wypowiedziane w Kaliszu w 1997r. „Miarą cywilizacji – miarą uniwersalną, ponadczasową, obejmującą wszystkie kultury – jest jej stosunek do życia. Cywilizacja, która odrzuca bezbronnych, zasługuje na miano barbarzyńskiej. Choćby nawet miała wielkie osiągnięcia gospodarcze, techniczne, artystyczne oraz naukowe…Wiele razy powtarzam – i jestem tego pewny – że największym niebezpieczeństwem zagrażającym pokojowi jest dzisiaj aborcja. Jeżeli matce wolno zabić własne dziecko, cóż może powstrzymać ciebie i mnie, byśmy się nawzajem nie pozabijali? Jedynym, który ma prawo odebrać życie, jest Ten, kto je stworzył. Nikt inny nie ma tego prawa: ani matka, ani ojciec, ani lekarz, żadna agencja, żadna konferencja i żaden rząd. (…) Przeraża mnie myśl o tych wszystkich, którzy zabijają własne sumienie, aby móc dokonać aborcji. Po śmierci staniemy twarzą w twarz z Bogiem, Dawcą życia. Kto weźmie odpowiedzialność przed Bogiem za miliony i miliony dzieci, którym nie dano szansy na to, by żyły, kochały i były kochane? (…) Dziecko jest najpiękniejszym darem dla rodziny, dla narodu. Nigdy nie odrzucajmy tego daru Bożego”.

Bóg daje przykazanie „nie zabijaj” dlatego, że jest miłośnikiem życia i jego stwórcą. Podobnie wszelkie inne przykazania są dane przez Boga, by chronić człowieka przed nim samym, jego egoizmem, zachłannością i pychą. U podstaw tych wszystkich przykazań leżą te dwa – fundamentalne, o których Pan mówi w dzisiejszej Ewangelii: Miłość Boga i bliźniego. Bóg mówi „kochaj Boga i bliźniego a będziesz szczęśliwy, będziesz żył”. Miłość wyznacza bezpieczne tory naszej obecności w świecie, gdyż ona jest jedyną rzeczywistością, która pozostanie u końca czasów. Przeżyje ten, kto kochał, umrze ten, kto nienawidził.